Gry komputerowe cz. 2
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 96, 97, 98, 99  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum RealMadryt.pl Strona Główna   Różne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.13 23:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja darowanemu koniowi w zęby bym nie zaglądał. Przyda się przycisk do papieru.



_________________
Neymar da Silva Santos Júnior [2019-1902]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.17 23:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)

Te czarodziejki xD



_________________
Neymar da Silva Santos Júnior [2019-1902]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Goldschmidt
Captain Banhammer
Captain Banhammer




Dołączył: 30 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.19 15:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

https://www.pcgamesn.com/warcraft-iii/blizzard-warcraft-3-remaster-announcement

Jak to przejdzie to rzucam doktorat i nigdy więcej nie ujrzę słońca.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.25 19:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Obiecałem to daję.

Dlaczego nie lubię Wiedźmina 3.

Nie będę robił pełnoprawnej recenzji, minęły prawie trzy lata od premiery, a ja wciąż nie przeszedłem całej gry. Opiszę jednak swoje problemy z Wiedźminem trójką i dlaczego nie jestem w stanie uznać tej gry za „najlepszą grę” w historii, albo najlepsze RPG w historii albo cokolwiek najlepsze w historii. Bo jeśli Wiedźmin 3 jest najlepszą grą, to znaczy, że jest bardzo, bardzo źle z grami i naprawdę powstaje mało hitów.

Aktualnie mam na liczniku ponad trzydzieści godzin i jestem w trakcie „czyszczenia” Velen. To znaczy w swoim tempie robię sobie zadania główne, poboczne i znajdźkowe/pytajnikowe. Podejrzewam, że to niewiele, i że „gra się rozwija w trzecim sezonie!”, ale zawsze byłem przeciwnikiem katowania się czymś przed sto godzin, aby dostrzec tego „geniusz”. Jeśli coś nie wciąga cię, ani nie robi na tobie wrażenia w ciągu trzydziestu pierwszych godzin obcowania z tym czymś, to bardzo liche są szanse, że coś się zmieni w tej materii.

Muszę zaznaczyć, że nie jestem „hejterem” Wiedźmina. Doceniam to, co w tej grze jest zrobione porządnie i muszę powiedzieć, że to jest pod wieloma względami dobrze zrobiona gra. Byłem fanem jedynki i dwójki – chociaż i je przechodziłem po długim czasie (jedynkę parę lat po premierze, kiedy to kupiłem premierową wersję!, dwójkę rok po premierze, gdy też pierwsze podejście skończyło się na „nie, nie mogę w to grać”). Czyli na pewno Wiedźminy mają coś, co mnie odpycha na dzień dobry. W Wiedźminie jedynce była to pierwsza lokacja gry (po Kaer Morhen), która była smętna, szara i smutna, przynajmniej jest pierwsza część. W dwójce zaś sama pierwsza sekwencja była chorobliwie męcząca, głównie przez konieczność przystosowania się do nowego stylu walki, szarpanej akcji kamery i męczącego sterowania. Wiedźmin trzy jest wyraźnie dłuższą grą, więc i czas wejścia, dotarcia się, był o wiele dłuższy.

Z tym pojawia się moja pierwsza zgryzota. Długość gry. Jej zawartość.
Czy Wiedźmin trzy naprawdę potrzebuje tak dużego świata? Może wydawać się dziwne to, co mówię, bo pewnie większości z was na samą myśl o tych nieprzebytych chaszczach, borach, zakrzewionych pagórkach i stromych zboczach nielicznych gór, którymi wypełniony jest świat Wiedźmina zaczynają się pocić rączki i rozszerzać źrenice. W moim odczuciu, po tych prawie czterdziestu godzinach spędzonych w Velen i okolicach (no, parę godzin na tę pierwszą lokację, której nazwy nie pomnę teraz) wydaje mi się, że widziałem już wszystko – i o wiele za dużo. A co najgorsze, jestem cholernie tym znużony. Tymczasem nie przeczesałem jeszcze całego Velen, a czeka mnie jeszcze poza tym Skellige. Wątpię, aby lekka zmiana pogody, fauny i flory doprowadziła mnie do innych odczuć, więc skazany będę na kolejne długie godziny nudnego przemierzania identycznych jaskiń, lasków i polnych dróg po Velen i Skellige. Bo w Wiedźminie wszystko wydaje mi się takie samo. Brakuje mi ciekawych miejsc, które zapadałyby w pamięć. Brakuje mi jakichś szczególnych znaków, które chętnie bym odkrywał. O, tutaj na górze, takiej jak osiemnaście innych, jest znak mocy. A tutaj czterdziestu buntowników i staropolski Ali Baba. Razy dziesięć. W losowych miejscach lasu.

Tak, wiem. To las. To pola. To wieś pieśnią wesoła, kobieta piersią goła, gorzałka żytnia i woda święcona… A jednak czy to usprawiedliwia powtarzalność, pewien żmud tej gry? Przeczesuję te lasy to na piechotę, to na Płotce, i jestem tym zmęczony. Poruszam się od znacznika do znacznika, od pytajnika do pytajnika, od pobocznego zadania do pobocznego i bardzo rzadko jestem czymś zaskoczony. Będą spoilery, przynajmniej dla tych, którzy nie grali. Małe, bo jestem wcześnie w grze. Jedno zadanie, które mi się spodobało, to to, w którym napataczamy się na Letho. Szedłem do dworku z myślą „Ech, kolejne upiory do zabicia i wsio”, zadanie jak dwadzieścia innych. Idę przez las taki sam jak wszystkie, mijając z jeden lub dwa znaczniki dezerterów lub utopców… Wszystko w Wiedźminie wydaje się sztucznie „napęczniałe”, jakby twórcy zrobili grę, która miała dość liniową historyjkę, urodziwą, ale troszeczkę przykurzoną, pomyśleli więc: a może tak botoks? I napchali od cholery syfu, zadań „przynieś, podaj i pozamiataj”, które tak znienawidzone w Dragon Age Inkwizycji tutaj uchodzą za „mistrzostwo i kunszt zadań w grach RPG”. Czy to ja jestem szalony, czy to ja czegoś nie dostrzegam, czy to może cała populacja ma jakieś omamy, podwójne standardy, dziwne poglądy? Jedno spojrzenie na mnie, drugie spojrzenie na kibiców Barcelony – nie, to jednak ludzie są dziwni. Poszła jedna wiadomość, plotka, opinia o Dragon Age – i bum, mamy grę złą do szpiku kości, beznadziejną, nudną. Tutaj ktoś pochłeptał Wiedźmina – nagle wszystkie muchy się rzucają na odchody, jakie to pyszne, jakie to pożywne, jakie odkrywcze, patelnię znaleźć, no hihi, haha, przecież, proszę pana, a ten krwawy baron to mistrzostwo, jakże by inaczej.

Nie.

Pytajniki są jakie są – nie trzeba ich robić, wiem po co są. Ale są nudne. Niezależnie od tego, czy trzeba, czy nie trzeba. Przeważnie albo są banalnie proste (to była moja zgryzota – wszedłem w Velen z 3 albo 4 poziomem, jeśli dobrze pamiętam, a wszystko miało poziom 6 czy 7 i wyższe, i musiałem się użerać z tym, że mojego dumnego Wiedźmina Geralta, który to jednym spojrzeniem zapładniał potwory, a drugim kobiety poskramiał, czy jakoś tak, byle wataha psów obgryzała do nagich kosteczek), bo gdy zgrindowałem do poziomu 11 jestem w sytuacji, w której albo przebijam się przez chłopów z siekierkami bez najmniejszych problemów, ziewając i klikając lewy przycisk myszy, albo natrafiam na Leszego, który jednym rzutem kamienia kładzie mnie na ziemię.

I wiem, że być może bym sobie z nim poradził.

Ale co to znaczy „poradzić” sobie w walce w Wiedźminie 3? Głównie klikanie spacji/altu, robienie do tyłu saltu i odskakiwanie. Naprawdę. Walki w tej grze sprowadzić można do „alt, lpm, alt, lpm, alt, lpm, alt, lpm”. Zwiększ poziom trudności – robisz to przez minut 30. Zmniejsz – przez minut 5. Ale to ciągle to samo. Ale jak to?! Przecież oleje, przecież alchemia, i znaki, i w ogóle onuce magiczne niebieskawe!

Może. Ale dla mnie to jest wykonane po macoszemu – i nudne. Nie czuję się nijak przez grę zmotywowany do zabawy w alchemika, nie czuję się nagradzany, gdy już zrobię te olejki i odkryję słabe punkty. Jest to dla mnie raczej obowiązek niż zabawa. Albo bijesz się alt/lpm przez 30 minut, albo zrobisz olejek, wypijesz odpowiedni eliksir, zrobisz samtucza i bijesz się alt/lpm przez minut 13! Niesamowite, Sapkowski you did it again!

Zdaję sobie sprawę, jak chaotyczne jest to, co piszę. Wróćmy do Letho. Dochodzę do dworku, Letho posprzątał upiory, i potem jest jego zadanie. Jadę sobie przez identyczny jak zawsze lasek, biję ludzi po mordach… Tak, wiem, to gra. Zawsze będzie bicie ludzi po mordach. Nie wymyślimy alfabetu od nowa w takich grach. Nie o to chodzi. Ale akurat zadanie Letho mi się spodobało, zaskoczyło mnie – odwołanie do poprzedniej gry, jakiś tam wybór. Ale ile takich zadań jest naprawdę? To było jedyne zadanie poboczne, które mi się spodobało, które było naprawdę ciekawe w czterdziestu godzinach rozgrywki. A cała jego ciekawość polegała na tym, że było nawiązanie do poprzedniej gry. Gdybym zabił Letho to nawet tego bym nie miał, po prostu ukatrupiłbym upiory. Uczucie napęcznienia, pewnego rozdmuchania gry do niepotrzebnie dużych rozmiarów towarzyszy mi cały czas. Chodzenie po lasach i polach jest po prostu nudne. Mam wrażenie, że w grach Bethesdy i Obsidianu jest to rozegrane lepiej. Lokacje są dopieszczone – nie ma świata dla świata, który jest otwarty „bo tak”, a jest pusty i nijaki. Przemierzając Skyrim nie miałem wrażenia, że jestem ciągle w tym samym lesie, z tymi samymi znacznikami. Podobnie w Pillars of Eternity. Każde miejsce coś sobą znaczyło – mniej w Skyrimie, bardziej w Pillarsach, ale ogółem – dużo mocniej niż w Wiedźminie. Świat jest pusty. Jest nijaki. Wioski są pełne smarkających chłopów, którzy dają nam ciągle te same zadania. Wiele zadań ubranych jest w jakieś kolorowe ciuszki, że niby coś nowego, ładnego, ciekawego, i panie, z głosem aktora podłożonym! A okazuje się, że to baba cmentarna… Nie przeszkadzały mi fetch questy w DA:I, tutaj mi przeszkadzają, mimo iż są przypudrowane. Dlaczego? Nie wiem, może dlatego, że DA:I nie udawało czegoś, czym nie jest, i nie było za to chwalone jak chwalony jest Wiedźmin. W dodatku poruszanie się po świecie utrudniają znaczniki. Nie można teleportować się skąd się chce, tylko z określonych miejsc. Czyli muszę tracić niepotrzebnie parę chwil na dojazd do znacznika, przemierzając nudny las. O, przypomniało mi się. Znalazłem raz psa, którego atakowały wilki i mu pomogłem. To było ciekawe zadanie. Ale potem nic więcej z tego nie było. Pomogłem psu, poszedłem do pustego domu. To jest najciekawsze zadanie obok tego z Letho w ciągu czterdziestu godzin gry. 10/10, gra roku, idziemy do domu. Teleportowanie się znaczniki to mały problem, ale mierzi w sytuacji, gdy świat jest napęczniały, rozciągnięty. Tak jakby CDProjekt zrobiło lokację o rozmiarach podobnych do tych z Wiedźmina dwójki, po czym pomyślało „nie no, małe. Nalejmy wody do środka.” Zrobiło się większe, ale za to rozlazłe i po prostu wodniste. Jak rozcieńczone piwo. Takie tam porównanie specjalnie dla was alkochochlików.

Sam Wiedźmin. Mam problem z utożsamieniem się z nim. Mam problem z odpowiednim odbieraniem historii. Nie czuję, że gram moją postacią w RPG, nie czuję, że uczestniczę w wydarzeniach. Mam wrażenie, że oglądam film, że muszę grać „jak Geralt”, bo inaczej jest dziwnie. To już moje wewnętrzne demony, z którymi muszę żyć. Ale w Pillarsach, Dragon Age, Falloutach, nawet w ME do pewnego stopnia – czułem się z postacią zżyty. Czułem, że to ja odpowiadam za to, jaka ona jest. Tutaj – gram tym, co wysrał Sapkowski pomiędzy swoimi alkoholowymi libacjami. No, niby mogę zaliczyć Keirę lub jej odmówić, ale tutaj się kończy moja inwencja. Jestem Geraltem ze wszystkimi tego pozytywnymi i negatywnymi konotacjami. Historia nie jest moja, jest jego. Dlatego do mnie tak mocno nie przemawia.

Z tym łączy się kolejny podpunkt mojej tyrady. Zadania główne i fabuła. Jest dla mnie po prostu… nieinteresująca. Nigdy nie byłem fanem Wiedźmina, nie czytałem za dużo opowiadań/książek. Dlatego jedynka i dwójka, które miały w miarę „bezstronne” motywacje dla głównego bohatera były jeszcze dla mnie przyswajalne. Ale trójka… cała fabuła, przynajmniej w 40 godzinach, polega na tym, że biegam po lesie w poszukiwaniu za Ciri.

Mam ją w nosie. Nic do niej nie czuję. Równie dobrze mogłaby to być Amanda z Głogowa, albo Andrzej Duda porwany przez Dzikiego Zgona, jest mi kompletnie obojętna. Rozumiem, że nie trzeba odczuwać emocji z książki, aby się przez fabułę przedostać z wypiekami na twarzy, ale do mnie to nie trafia. Czterdzieści godzin, a ja łażę Wiedźminiem i robię zadania właściwie nie wiedząc czemu. Ok, w Falloucie 3 szukało się ojca, a przecież też „mógł być mi obojętny”, a w ogóle to jest tylko przystawka do całej reszty historii… Ale czy faktycznie? No bo przecież mówiliście, że fabuła to creme de la creme. A dla mnie to jakaś niestrawna, spleśniała śmietanka co najwyżej. W Falloucie czułem więź z ojcem, widziałem go, rozumiałem, dlaczego chcę go odnaleźć. Tutaj widzę Geralta, który zarywa do czarodziejek, a gdzieś tam w oddali jego umysłu kołacze mu „A, kurna, Ciri trza znaleźć, bo Dziki ją zeżrą”. To nie ja, to Geralta problemy. Które w ogóle nie motywują do działania. Ale zaciskam zęby, no bo Krwawy Baron, jaka postać to niesamowita, no wszyscy się rozpływają…

Jestem aktualnie po tym, jak dowiedziałem się co się stało z jego córką, to jest, że uciekła do Oxenfurtu. Czy będzie jakiś plot twist? Czy coś mnie jeszcze zaskoczy? Że Krwawy ma kolejne tajemnice do zbadania? Bo jeśli już przeszedłem przez ten plot twist, to jestem zawiedziony. Sama postać barona jest ciekawa, to przyznam, podoba mi się kasztel wrońce i chętnie tam przesiaduję. Ale daleko kasztelowi do chociażby paru wiosek, które chętnie się odwiedza w innych rpgach. Trudno mi teraz podać przykład, bo wiadomo – po pewnym czasie przez grę się człowiek przebija jak taran, a nie patrzy jak chłopkom podwiej spódnice poddziera – ale jednak Wiedźminowi póki co brakuje miejsca, które byłoby dla mnie czymś więcej niż przestojem, w którym sprzedaję zrabowane grabie. W Novigradzie jeszcze nie balowałem, zostawiam na później.

Do technicznych spraw jeszcze trzeba dodać, że Wiedźminem po prostu źle się steruje. Alternatywny sposób dodany, w którymś patchu chyba, trochę pomaga. Ale nadal mam wrażenie, że operuję wozem z nawozem, a nie zwinnym wiedźminem. Czasem próba odpowiedniego podejścia do czegoś, z danego kąta jest po prostu uciążliwie męcząca – bo się Wiedźmin kręci, zacina, a jedno kliknięcie powoduje, że robi obrót wokół całej kurnej haty i ląduje na obejściu. W walce nie jest inaczej. Ma problem z doskakiwaniem do przeciwnika, przez co często robi jakieś dziwne fikołki donikąd i macha mieczem jak głupi, błędne animacje powodują, że muszę chwilę odczekać, bo dostaję „magiczne” ataki, bynajmniej nie magiczne właściwą magią, lecz z powodu błędu gry, a Wiedźmin zacina się na pikselach, bo akurat gałązka wyrosła pomiędzy mną a jakimś bazyliszkiem. Obok tego przeszkadza mi rozdysponowywanie lootu. W grze jest tyyyyyyyyyle szrotu, który niby chyba ma zachęcać do rzemiosła i rozkładania przedmiotów u kowali itd., ale w rzeczywistości albo się tego nie zbiera, albo sprzedaje za bezcen po wsiach. Aha, nie proponujcie mi sterowania padem – może to moje niewprawne ręce, ale grałem na padzie i było mi jeszcze ciężej ruszać się Geralcikiem. I o co chodzi z tym wiatrem? WSZĘDZIE WIEJE. Siedzę w chałupie chłopa, a przez niego przenika wariująca jak na burzy siata rybacka, tymczasem twarz mojego Wiedźmina jest cała w jego siwych kołtunach. I dlaczego Wiedźmin tak słabo widzi w ciemnościach? Ja wiem, że eliksir kot itd. ale facet, który powinien widzieć w ciemnościach porusza się w nich po omacku, gorzej niż jakaś pierdoła Link czy bezdomny bohater z Neverwinter Nights.

Co do gameplay vs story, który jest problemem pojawiającym się w wielu grach. Doskonale rozumiem, dlaczego Geralt dostaje oklep od bezdomnych na początku. To jest gra, on musi być słaby, zdobywać dodatkowe poziomy, wyposażenie. Ale jednak to Geralt – grałem nim już dwie gry, on sam przebył wiele, wiele opowieści w książkach i grach – a jednak wciąż od nowa muszę go poziomować, bo inaczej zabije go wieprzek? Wiem, dlaczego tak jest – a jednak mi się to nie podoba. To się łączy z punktem „Nie chcę być Geraltem, chcę być Crawlerem”.

Ogółem najbardziej przeszkadza mi tempo gry, rozwijania się świata wokół Geralta i gracza. To jest problem każdego otwartego świata w RPGach, ale mam wrażenie, że CDProjekt Red wyjątkowo źle sobie z tym zadaniem poradziło. Dla mnie to jest po prostu mierny level design. Powtórzę się, ale w jednym miejscu, zaraz na początku gry, potrafimy mieć beznadziejnych bandytów na poziomie trzecim, którzy nie dają prawie w ogóle doświadczenia ani dobrych itemów, których zabicie otwiera nam zadanie umieszczone zaraz za pagórkiem, gdzie kiedy się udamy – zostaniemy zabici od wywerny jednym uderzeniem. No to wrócimy tutaj za dwadzieścia poziomów, albo i nie, bo w sumie wtedy już będziemy to mieli w głębokim poważaniu, nie będziemy o tym pamiętać, albo wytrzemy sobie wywerną podeszwę butów, aby odblokować czterokolorową, pstrokatą zbroję, którą możemy zarzucić na naszego siwego fircyka, zamiast jakiegoś Wiedźmińskiego oręża. Ponownie, gameplay and story segregation trope, którego cel rozumiem, ale który moim zdaniem został ponownie złymi środkami zaimplementowany, a raczej złych środków podjęto do próby implementacji tegoż. Wiedźmin przypomina mi trochę pierwszego Batmana, Arkham Asylum, gdyby ktoś sztucznie rozszerzył Arkham do dużo większych rozmiarów, po czym gdzieniegdzie powsadzał goonies Jokera, a 90% contentu to byłyby riddle Riddlera, w których trzeba używać wzroku detektywa/wiedźmina.

Wydaje mi się, że wiele bolączek tej gry, które tak mi przeszkadzały, zostało poprawiony na przestrzeni ostatnich lat w patchach itp. - bowiem teraz gra mi się „dużo” lepiej. A może po prostu przyzwyczaiłem się do ciągłego smrodu gnojówki i ucinających komarów? A może po prostu Wiedźmin nie jest tak genialną grą, jak wielu ją przedstawia. A jeśli jest, to gry faktycznie są beznadziejnym medium sztuki.

Aha, jeszcze mi się przypomniało na koniec. Cała atmosfera tego świata. Świat Wiedźmina wydaje mi się jakby był jakimś czyśćcem. Jest szary i smutny, ciągle leje albo burze sieje, ludzie smarkają i charczą, powtarzają męczące frazesy za każdym razem gdy przechodzę… Muzyka mi się nie podoba – jest powtarzalna, smętna i męcząca. TO CIĄGŁE ZAWODZENIE, zwłaszcza w trakcie walki. Jeden wilk do mnie biegnie, ale już się zaczyna, już drze się jakaś południca zza miedzy. Wykreowany świat nie jest ciekawy, i o ile był strawny dla mnie w jedynce i dwójce, gdzie go było „mniej”, tak tutaj, gdy został dodatkowo rozwodniony, jest ciężki do przyswojenia.

Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)




_________________
Neymar da Silva Santos Júnior [2019-1902]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Sondokan
Because fuck you, that's why.




Dołączył: 26 Lut 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 10:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Crawler napisał:
Ale co to znaczy „poradzić” sobie w walce w Wiedźminie 3? Głównie klikanie spacji/altu, robienie do tyłu saltu i odskakiwanie. Naprawdę. Walki w tej grze sprowadzić można do „alt, lpm, alt, lpm, alt, lpm, alt, lpm”. Zwiększ poziom trudności – robisz to przez minut 30. Zmniejsz – przez minut 5. Ale to ciągle to samo. Ale jak to?! Przecież oleje, przecież alchemia, i znaki, i w ogóle onuce magiczne niebieskawe!


Brrr, jak sobie pomyślę, że miałbym przy W3 napieprzać alt i spację po 40+h tygodniowo przy biurku to aż mnie trzęsie!


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 12:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie no, racja, jak się rozłożę na sofie z karmi w ręku, wciskając bez opamiętania X i A to od razu lepiej. Wtedy nawet jak krwawy leje po mordzie żonę to bawi, a historia od razu robi się kolorowa. Game of the year, console master race xD

No nic dziwnego, że ta gra jest tak chwalona, jeśli każdego gracza zadowala bezmózgie ślęczenie przed telewizorkiem i muskanie pada.



_________________
Neymar da Silva Santos Júnior [2019-1902]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
tayron36
kibic w kapciach




Dołączył: 18 Cze 2009
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 12:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Albo gry "kiedyś były inne", albo mi się wydaję, że każda gra jest w pewien sposób schematyczna i wymaga klikania ciągle tego samego. Od Fify, przez GTA, mijając po drodze Dragon Age i kończąc na Wiedźminie.



_________________
Kobe Bryant #24

"Wyimaginowany Beckham, czyli nadęty gwiazdor, nie istnieje, istnieje natomiast Beckham profesjonalista"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 13:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Oczywiście, radykalizując można sprowadzić nawet każdą czynność, nie tylko gry, do "jednego przycisku/jednego ruchu/jednego słowa". Moim zdaniem w Wiedźminie jest to jednak o wiele bardziej dostrzegalne i nagminne. Nie miałem takiego odczucia w Dragon Age'u, chociaż też go krytykowałem. Aby dobrze bawić się przy Wiedźminie muszę dołożyć coś od siebie, muszę "dorobić teorię" do tej gry. A w takim wypadku moim zdaniem to jest niepełny produkt.

Nie wiem, czy czytałeś całość, zdaję sobie sprawę, że jest chaotyczna i raczej żmudna, ale wolałbym nie prowadzić dyskusji z interlokutorem bazującym na wyrwanym z całości zdaniu.



_________________
Neymar da Silva Santos Júnior [2019-1902]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
tayron36
kibic w kapciach




Dołączył: 18 Cze 2009
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 14:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czytałem całość. Pierwszy wniosek - nie dotarłeś do Novigradu, skoro piszesz, że całość jest szarawa.

Po drugie, raczej nie ma co Ciebie przekonywać, bo krytykowałeś Wiedźmina zanim w niego zagrałeś. Nie podoba się, to się nie podoba, nikt nigdy nie stworzył produktu, który zadowolił 100% konsumentów.

Dla mnie Wiedźmin był zjawiskowy. Misje przechodziłem z wywalonym jęzorem i po prostu nie mogłem oderwać się od konsoli przez 7-8h dziennie. Było mi tak mało, że 2-3 tygodnie po przejściu musiałem przejść to drugi raz. Czemu? Ciężko wytłumaczyć, ale Wiedźmin miał w sobie tę cechę, że widać było, że producent włożył serce do tej gry, nie czułem, że produkt był tylko tworem stworzonym, żeby zbić kasę. To samo czułem przy Uncharted, czy The Last of Us. Po prostu było widać, że CD projekt chce zadowolić gracza. Ciężko mi to jakoś lepiej wytłumaczyć, ale każda, nawet najbardziej błaha misja "przynieś 5 placków babci Stefci" miała w sobie jakieś tło fabularne. Nie każdemu chce się coś takiego robić.

Dla dopełnienia jestem po przeciwnej stronie barykady z Dragon Age: inkwizycja. Piszesz o powtarzalnym świecie. Tam jak wylądowałem na pierwszej większej mapie i miałem już dość znaków zapytania. Po jakimś czasie wylądowałem na ogromnej pustyni. Wielkie pole niczego i tego samego. Tam się czułem jak w lokacji, która jest po prostu, by upchnąć 10 godzin w grze.

Misje główne w Dragon Age były świetne, szczególnie pierwsza większa, jak się wylądowało rok później od głównych wydarzeń. Tylko było ich strasznie mało. Było chyba 7(?) misji głównych, były zrobione super, ale było dla mnie tego za mało w porównaniu do wartości pobocznych. Wiedźmin miał dużo więcej misji głównych i każda, albo większość z nich miało w sobie "coś". Te "coś" sprawiało, że chętnie do tej gry się wraca. Te "coś" to po prostu serce włożone w grę, każda misja główna była ciekawa, a im dalej w las, tym było po prostu lepiej.

Wiadomo, że niektóre znaki zapytania były nudne i po czasie sobie to po prostu odpuściłem. Ale nie zgodzę się, że świat jest nudny. Dla mnie to był jeden z ciekawszych światów w grze jakie widziałem. Miało swoje życie i to mi się w nim podobało.

Co do głównej postaci, mnie nie przeszkadzało to, że był nią Geralt, a nie stworzony przeze mnie "ja". Ale to już kwestia osobista i tutaj raczej nie ma pola do rozwijania tematu. Wręcz mi to się podobało, bo Geralt jest postacią po prostu ciekawą.

Wbijanie levelu, tutaj mam podobne odczucie, że na początku byle chłystek jest w stanie pokonać zaprawionego w boju Geralta. Myślę, że był to też ciężki temat w CD projekt, ale sam mam brak pomysłów jak rozwiązać to inaczej, by gra zachowała standardy gry RPG.

Nie mam co próbować przekonywać Ciebie, że Wiedźmin jest super i jest najlepszy na świecie, bo od początku widziałem, że jesteś anty do tej gry, rozumiem, że można tę grę odbierać źle. Po prostu wypada mi jedynie Ciebie przekonać, że Wiedźmin nie zebrał takich recenzji przez przypadek ;)



_________________
Kobe Bryant #24

"Wyimaginowany Beckham, czyli nadęty gwiazdor, nie istnieje, istnieje natomiast Beckham profesjonalista"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 14:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gwoli ścisłości, nie krytykowałem go zanim zagrałem. Nie podszedł mi przy pierwszym, ani przy drugim podejściu. Ani przy trzecim. Dopiero teraz, trzy lata później, stał się zjadliwy. Możliwe, że powiedziałem coś negatywnego o nim zanim w niego zagrałem - ale naprawdę wątpię, bo podobała mi się jedynka i dwójka i czekałem na kolejną część.

Co do ostatniego akapitu. Wydaje mi się, że jednak przypadek mógł odegrać tutaj pewną rolę. Nie mówię, że to zła gra. To porządnie zrobiona gra. Jednakże zawsze wychodzę z założenia, że wielu uznanych twórców - gier, książek, muzyki, filmików na youtubie - ma nieco szczęścia. Pozostaje ogromna rzesza niszowych postaci i zespołów, które się nie wybiły. Bo nie miały szczęścia, bo nie trafiły w dzień, w epokę, bo ktoś nie nakręcił spirali hajpu, albo odwrotnie: ktoś nakręcił spiralę hejtu. I mam wrażenie, że CDProjekt idealnie się wstrzelił, udało im się jak Pewdiepie'owi czy Bieberowi. Nie są to idealne projekty, nie są to nawet bardzo dobre projekty - ale są odpowiednie dla danego czasu i miejsca, zaspokajają gusta akurat tych odbiorców. A że inna rzecz też by je zaspokoiła? To nieważne, tak już nie działa mentalność ludu. Inaczej Barcelona nie miałaby tylu kibiców...

Na marginesie: trudno mi się odnieść, bo z oczywistych powodów nie grałem w Uncharted ani w The Last of Us, ale z tego co czytałem i oglądałem, i zestawiając to z moimi odczuciami do co Wiedźmina i waszymi porównaniami do tego typu gier, mam wrażenie, że to wszystko są gry, które przyrównać można do disneyowskiej papki z kinematografii. I żeby nie było - ja lubię i nowe Star Warsy i niektóre filmy Marvela. Ale to nadal pulpa. Nie umiem potraktować gry jako "tła" do czegoś, jako odmóżdżacza, przy którym klikam coś tam padzie, ale właściwie to mógłbym grać w pasjansa. Nie dorabiam ideologii grom, nie są jakąś sztuką, przy której przeżywam nirwanę. To już moje wewnętrzne widzimisię, polegające na tym, podobnie jak przy planszówkach - że gdy poświęcam swój czas grze komputerowej czy planszówkowej to one są na pierwszym planie. I oczekuje podobnego podejścia ze strony gry, jakkolwiek dziwacznie to nie brzmi, w moim kierunku. Dla mnie, gry gram na konsoli lub nawet podłączając PC do telewizora, gdy siedzę na kanapie - ucieka mi gdzieś magia tego wszystkiego. Czuję się jakimś zaliczaczem kolejnych tytułów. I nie widzę właściwie nic złego w tym, bo pulpa do kogoś musi być kierowana, ja tez nie jestem "elitarystą" bo przecież lubię Real i Mass Effecta - więc tak, ostatecznie sprowadza się to do gustów jednostki.

Koniec końców nie spieram się, że Wiedźmin jest dobrą grą, bo na pewno jest wykonany porządnie - trzeba dołożyć pewnej pracy do tego, aby sukces osiągnąć. W moim mniemaniu jednak duża część jego sukcesu to po prostu wielki łut szczęścia. Tak, bez tego nakładu pracy ze strony twórców żadnego szczęścia by nie było - ale jednak hype i nakręcanie się recenzentów i graczy zrobiło swoje. Czy filmowy Warcraft jest naprawdę dużo, dużo gorszym filmem od wszystkiego ze stajni Marvela? Nie. Ale poszła fama, coś gdzieś zgrzytnęło - i mamy Wiedźmina 10/10, GOAT, mamy Czarną Panterę 97%, Pewdiepie krzyczący "nigger" posiada grube miliony dochodu i Warcrafta 28% i Inkwizycję zjeżdżaną od góry do dołu przez wielu jako wtórną i nijaką, a jakiś "widać napracowanko" youtuber zbiera na Patronite 5$. Moim zdaniem mało rzeczy w naszym świecie jest sprawiedliwych, i właściwie nie jest to złe, jest to obojętne, ale nie stoi mi to na przeszkodzie, aby zwrócić uwagę, że Wiedźmin jest, no, taki sobie.

e: Zdaję sobie sprawę, jak chaotycznie brzmią ostatnie moje posty, mam natłok myśli, chcę powiedzieć więcej niż zdążę napisać, a z drugiej strony nie mam tyle czasu i ochoty, aby to wszystko rozkładać na długie wywody. Z tego powodu mogę brzmieć prowokacyjnie lub obraźliwie, ale nie mam w tym celu, nawet jeśli moje poglądy wychodzą przez to na śmieszne lub skrajne.



_________________
Neymar da Silva Santos Júnior [2019-1902]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Goldschmidt
Captain Banhammer
Captain Banhammer




Dołączył: 30 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 16:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Parę odniesień do posta. Sam przechodziłem na PS4 i skompletowałem prawie wszystko, niemal wszystkie misje na normalnym poziomie trudności (+DLC) oraz kolekcjonerka poboczna oprócz tych chujowo poumieszczanych pytajników pośrodku morza wokół Skellige.

No więc do rzeczy.

Crawler napisał:
(...) ale zawsze byłem przeciwnikiem katowania się czymś przed sto godzin, aby dostrzec tego „geniusz”.


Gry nie przejawią swojego geniuszu każdemu graczowi w pierwszych 3-4 godzinach, czasem nawet w 20 czy 50. Jesteś najwidoczniej w niesamowicie niszowej części graczy, skoro większość ludzi inwestujących ponad 100 godzin w tego sortu gry komputerowe to w jakiejś części nerdy czy hipsterzy. Wg mnie to nie wina gry.

Co więcej, mam wrażenie że twoje problemy leżą w osobistym podejściu do tła. Wiedźmin jest inspirowany słowiańską kulturą średniowiecza i folklorem, do której ty masz z jakiegoś powodu awersję i otoczenie do którego czujesz obojętność a nawet wstręt. Jakieś 2/3 zdań w poście wspominasz o ufajdanych prymitywów ze wsi, a nawet gdy wspominasz że jedynka i dwójka ci się podobała to też miałeś problem z szarością i smutkiem tj. tłem.

Nie krytykuję, ale coś jednak trzeba sprostować.
Crawler napisał:
Czy Wiedźmin trzy naprawdę potrzebuje tak dużego świata?


Nie. Jednak ten ogromny świat jest głównym powodem sukcesu Wieśka. Nikt chyba nigdy nie zrobił tak dopieszczonej gry w klimacie średniowiecznych wioch środkowo-wschodniej części Europy. Dlatego tak dobrze się sprzedaje za granicą, bo tam te czasy są abstrakcją i genialną ucieczką od ich kultury, ale w stopniu wystarczającym bo móc to sobie wyobrazić. Twórcy IMO celowali w rozpiętość pola gry po to by zrobić wrażenie na zachodzie, bo parę wiosek nikomu nie imponuje, ale już różnorodność terenu, pogody, języków, jak najbardziej.

Crawler napisał:
(...)Aha, jeszcze mi się przypomniało na koniec. Cała atmosfera tego świata. Świat Wiedźmina wydaje mi się jakby był jakimś czyśćcem. Jest szary i smutny, ciągle leje albo burze sieje, ludzie smarkają i charczą, powtarzają męczące frazesy za każdym razem gdy przechodzę… Muzyka mi się nie podoba – jest powtarzalna, smętna i męcząca. TO CIĄGŁE ZAWODZENIE, zwłaszcza w trakcie walki. Jeden wilk do mnie biegnie, ale już się zaczyna, już drze się jakaś południca zza miedzy. Wykreowany świat nie jest ciekawy, i o ile był strawny dla mnie w jedynce i dwójce, gdzie go było „mniej”, tak tutaj, gdy został dodatkowo rozwodniony, jest ciężki do przyswojenia.


Pustota połaci ziem okraszonych jedynie drzewami, polami, górami.. szarość, wszechobecny "syf" i feudalizm to obraz średniowiecza. Przepięknie zobrazowana historia ówczesnej Europy. Może nie pasować, ale to nie problem gry.

Crawler napisał:
Pytajniki są jakie są – nie trzeba ich robić, wiem po co są. Ale są nudne. Niezależnie od tego, czy trzeba, czy nie trzeba. Przeważnie albo są banalnie proste


Zgoda. Ale dlaczego? Bo są używane głównie do balansu ekonomii. Obozy bandytów i łup z potworów jest tylko po to byś to sprzedał kupcowi za dobrą kasę i miał później szansę wyprodukowania oręża i zbroi które kosztują niemało, albo nawet kilku do kolekcji wedle chęci. Jak piszesz niżej:

Crawler napisał:
Obok tego przeszkadza mi rozdysponowywanie lootu. W grze jest tyyyyyyyyyle szrotu, który niby chyba ma zachęcać do rzemiosła i rozkładania przedmiotów u kowali itd., ale w rzeczywistości albo się tego nie zbiera, albo sprzedaje za bezcen po wsiach.


Za wcześnie jesteś jeszcze w grze chyba więc tu akurat się nie zniechęcaj. Zbieraj co możesz, przede wszystkim oręż itp. i sprzedawaj nabijając hajs. We wczesnej grze gdzie sakwy nie gwarantują raczej ogromu miejsca jest z tym trochę trudniej więc nie dziwne, że lekkie frustru.

Crawler napisał:
Ale co to znaczy „poradzić” sobie w walce w Wiedźminie 3? Głównie klikanie spacji/altu, robienie do tyłu saltu i odskakiwanie. Naprawdę. Walki w tej grze sprowadzić można do „alt, lpm, alt, lpm, alt, lpm, alt, lpm”. Zwiększ poziom trudności – robisz to przez minut 30. Zmniejsz – przez minut 5. Ale to ciągle to samo. Ale jak to?! Przecież oleje, przecież alchemia, i znaki, i w ogóle onuce magiczne niebieskawe!

Może. Ale dla mnie to jest wykonane po macoszemu – i nudne. Nie czuję się nijak przez grę zmotywowany do zabawy w alchemika, nie czuję się nagradzany, gdy już zrobię te olejki i odkryję słabe punkty. Jest to dla mnie raczej obowiązek niż zabawa. Albo bijesz się alt/lpm przez 30 minut, albo zrobisz olejek, wypijesz odpowiedni eliksir, zrobisz samtucza i bijesz się alt/lpm przez minut 13! Niesamowite, Sapkowski you did it again!


Nie grałem na PC więc nie wiem jak skomplikowane to tam jest, ale robienie uników to akurat naturalna rzecz w jakiejkolwiek szermierce. Może ci się to nie podobać. Tak jednak jest i jest to 2 razy realniejsze niż inne rozwiązania z gier gdzie główny bohater może zaabsorbować obrażenia do chorych proporcji albo robić jakieś dziwaczne teleporty czy chuj wie co. Wystarczy że robią to potwory, a ty jednak jesteś mutantem którego dotyczą w jeszcze do pewnego stopnia ograniczają prawa fizyki. Dobrze masz też przedstawione różnice między walką z potworami a z ludźmi, przeciw którymi uniki sa mniej ważne niż skuteczne parowanie, zbroja i kontry. Znaki to wystarczający poziom abstrakcji. Nie oczekuj od tej postaci jakiegoś poziomu Diablo III...

Crawler napisał:
Historia nie jest moja, jest jego. Dlatego do mnie tak mocno nie przemawia.


W punkt. Historia nie jest twoja. Odróżnia to Wieśka od wielu gier gdzie dostajesz iluzję ogromu wyborów. Ostatnio trafiłem na klip na YT na ten temat. Wg mnie fajnie podsumowane:
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)


Crawler napisał:
Ale trójka… cała fabuła, przynajmniej w 40 godzinach, polega na tym, że biegam po lesie w poszukiwaniu za Ciri.

Mam ją w nosie. Nic do niej nie czuję. Równie dobrze mogłaby to być Amanda z Głogowa, albo Andrzej Duda porwany przez Dzikiego Zgona, jest mi kompletnie obojętna. Rozumiem, że nie trzeba odczuwać emocji z książki, aby się przez fabułę przedostać z wypiekami na twarzy, ale do mnie to nie trafia. Czterdzieści godzin, a ja łażę Wiedźminiem i robię zadania właściwie nie wiedząc czemu.


Brzmi to jakbyś przegapił cały prolog albo miał jakiś problem z empatią Very Happy Jak można nie widzieć po co się szuka osoby, która zginęła/zaginęła będąc dla Ciebie córką? W sumie OK, może cię to nie obchodzić, ale to chyba znowu jest wywołane czymś zupełnie niezwiązanym z fabułą, która jest wystarczająco prosta w przekazie dla większości graczy. No i sprowadza się to do problemu wcześniej zaadresowanego wcześniej

Crawler napisał:
(...) To nie ja, to Geralta problemy.


To nie twoja historia. Nie musisz mieć nad wszystkim kontroli. Masz prawo tego nie akceptować, ale gnoić grę za swoje obsesyjne tendencje? No chłopie :]

Co do sterowania odniosę się tylko w ten sposób, że wiele osób to krytykuje, ja grając na PS4 nie miałem w zasadzie żadnego problemu poza może jakimś bugiem tu i ówdzie. Nie znam na to właściwej odpowiedzi.

Crawler napisał:
I dlaczego Wiedźmin tak słabo widzi w ciemnościach? Ja wiem, że eliksir kot itd. ale facet, który powinien widzieć w ciemnościach porusza się w nich po omacku, gorzej niż jakaś pierdoła Link czy bezdomny bohater z Neverwinter Nights.


WTF? Co to znaczy "powinien widzieć" xD Nie widzi i tyle. Jw. nie twoje bierki, nie ty ustalasz zasady, ale możesz się nimi bawić licząc się z ograniczeniami :]

Crawler napisał:
Wydaje mi się, że wiele bolączek tej gry, które tak mi przeszkadzały, zostało poprawionych na przestrzeni ostatnich lat w patchach itp. - bowiem teraz gra mi się „dużo” lepiej.


Chyba tak rzeczywiście było. Oglądałem jakiś let's play na YT i interfejs wyglądał zupełnie inaczej, a obecny od którego ja zaczynałem wcale mi nie przeszkadzał. Możliwe że jednak były problem przed patchami. Co tylko działa na korzyść deweloperów, bo zareagowali i ulepszyli.

-----

Podsumowując - nie dziwię się krytyce, ale jej większa część to IMO problem Twojego osobistego gustu. To że ci się fundamentalnie świat nakreślony przez Sapkowskiego i CDPR nie podoba, nie oznacza, że jest słaby. Ale to Twoja opinia, szanuję, choć nie ze wszystkim się zgadzam. Kilka spraw się jeszcze może zmienić w miarę kontynuacji gry (jeśli nie zrezygnujesz) so keep calm and carry on ;)


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Sondokan
Because fuck you, that's why.




Dołączył: 26 Lut 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 16:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Crawler napisał:
Nie no, racja, jak się rozłożę na sofie z karmi w ręku, wciskając bez opamiętania X i A to od razu lepiej. Wtedy nawet jak krwawy leje po mordzie żonę to bawi, a historia od razu robi się kolorowa. Game of the year, console master race xD

No nic dziwnego, że ta gra jest tak chwalona, jeśli każdego gracza zadowala bezmózgie ślęczenie przed telewizorkiem i muskanie pada.


Naturalnie, że narzędzie sterowania nie sprawi cudów. Przypomniałem sobie jednak jak pogrywałem w pierwszą część Wiedźmina na PC i uświadomiłem sobie, że za cholerę nie chciałoby mi się ślęczeć przed komputerem i grać przy pomocy klawiatury i myszy, nawet w W3. Tyle.
Nie wiem jakich wrażeń intelektualno-mentalnych oczekujesz od tej gry. Typowe AAA, pod masowego odbiorcę. Mogę powiedzieć, że wszelki hype działa na mnie odrzucająco, podobnie jak opinie pożal się boże influencerów. Mimo to bardzo mile wspominam W3 i jako jedna z nielicznych gier wciągnęła mnie na tyle, że biegałem za pytajnikami po jakichś zadupiach, chociaż grę przeszedłem raz i tyle mi wystarczy.
Z ciekawości, jakie gry w tej kategorii poleciłbyś jako najbliższe ideału?


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 18:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Gry nie przejawią swojego geniuszu każdemu graczowi w pierwszych 3-4 godzinach, czasem nawet w 20 czy 50. Jesteś najwidoczniej w niesamowicie niszowej części graczy, skoro większość ludzi inwestujących ponad 100 godzin w tego sortu gry komputerowe to w jakiejś części nerdy czy hipsterzy. Wg mnie to nie wina gry.


Jeśli muszę poświęcić na coś parędziesiąt godzin życia, aby być może ostatecznie dostrzec, że nie jest to kompletną kupą, to jest to wyraźnie wina tego dzieła. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Ale koniec końców nie życzę nikomu, aby ślęczał nad wszystkimi sezonami Breaking Bad, serialu którego nie cierpi tylko dlatego, że może finał mu się bardzo spodoba i dozna olśnienia. Mając to na uwadze - Wiedźmin złą grą nie jest. Geniuszu nie pokaże nigdy, ale swój jakiś kunszt jak najbardziej. CDProjekt to wyrobnicy, ale jak najbardziej wprawieni w swym fachu.

Cytat:
Co więcej, mam wrażenie że twoje problemy leżą w osobistym podejściu do tła. Wiedźmin jest inspirowany słowiańską kulturą średniowiecza i folklorem, do której ty masz z jakiegoś powodu awersję i otoczenie do którego czujesz obojętność a nawet wstręt. Jakieś 2/3 zdań w poście wspominasz o ufajdanych prymitywów ze wsi, a nawet gdy wspominasz że jedynka i dwójka ci się podobała to też miałeś problem z szarością i smutkiem tj. tłem.


Poprawka - mam awersję do świata wykreowanego przez Sapkowskiego, tutaj nie będę niczego ukrywał, po prostu nie lubię tego pisarza i kultu jakim obrosły jego dzieła w Polsce. Słowiańska mitologia, nasze legendy i baśnie zaś są mi wielce bliskie, przeczytałem ogromną liczbę książek i artykułów na ten temat i w wolnym czasie dłubię przy własnym światku opartym na tychże mitach. Tak, moja awersja do Wiedźmina bierze się między innymi z niechęci do świata wykreowanego przez Sapkowskiego, nie mogę tego ukryć, ale słowiańskie jej elementy (albo całość, chociaż okraszona Sapkowskiego wątpliwym urokiem) są ogromną rekompensującą cechą tej gry. Chociaż głęboko w podświadomości mam to uczucie, że Sapkowski przeżuł to wszystko w jakiś najmniej interesujący sposób.

Cytat:
Nie. Jednak ten ogromny świat jest głównym powodem sukcesu Wieśka. Nikt chyba nigdy nie zrobił tak dopieszczonej gry w klimacie średniowiecznych wioch środkowo-wschodniej części Europy. Dlatego tak dobrze się sprzedaje za granicą, bo tam te czasy są abstrakcją i genialną ucieczką od ich kultury, ale w stopniu wystarczającym bo móc to sobie wyobrazić. Twórcy IMO celowali w rozpiętość pola gry po to by zrobić wrażenie na zachodzie, bo parę wiosek nikomu nie imponuje, ale już różnorodność terenu, pogody, języków, jak najbardziej.


Teraz tak się nad tym zastanowiłem - może dlatego na mnie to nie robi takiego wrażenia? Bo jednak w tym siedzę, znam, kojarzę. Dla mnie to nie ucieczka - dla mnie to pewna "codzienność", okraszona zachodnimi elfami i krasnoludami. Niemniej - czy Wiedźmin naprawdę posiada tak różnorodny teren? Czy faktycznie Velen jest tak zróżnicowane? Może chodzi o różnice między Velen, Skellige i Novigradem, w takim wypadku - być może. Ale jeśli chodzi o samo Velen, to jest to ciąg identycznego lasu/pól i mokradeł na całej długości i szerokości. Języki też raczej nie zrobią na nikim żadnego wrażenia, wszyscy operują tym samym polskim/angielskim. Zwłaszcza, że nie jestem fanem uniwersum Wiedźmina i tego całego zniekształconego magiteku, łączenia dzisiejszych słów i pojęć ze średniowiecznym społeczeństwem. To jeden z moich ulubionych "trope'ów", ale w Wiedźminie zawsze stawał mi ością w gardle.

Cytat:
Pustota połaci ziem okraszonych jedynie drzewami, polami, górami.. szarość, wszechobecny "syf" i feudalizm to obraz średniowiecza. Przepięknie zobrazowana historia ówczesnej Europy. Może nie pasować, ale to nie problem gry.


Stuprocentowa zgoda. Z tą różnicą, że to jest problem gry w mojej ocenie. Oczywiście nie mogę powiedzieć "Ta gra jest zła, bo ja wolę statki w kosmosie". I nie mówię tego, to porządna gra. Ale mogę powiedzieć, że nie rozumiem co w tym świecie jest takiego, żeby zdobyć aż taki światowy rozgłos. Z którego jakoś jednak jestem dumny, bo podoba mi się propagowanie Polski na świecie. Chociaż nie rozumiem.

Cytat:
Za wcześnie jesteś jeszcze w grze chyba więc tu akurat się nie zniechęcaj. Zbieraj co możesz, przede wszystkim oręż itp. i sprzedawaj nabijając hajs. We wczesnej grze gdzie sakwy nie gwarantują raczej ogromu miejsca jest z tym trochę trudniej więc nie dziwne, że lekkie frustru.

Przyznam, że faktycznie zniechęciłem się tym - dopiero po piątym, szóstym poziomie, po pierwszych dziesięciu-piętnastu godzinach robi się z tym lepiej. Aktualnie nie mam z tym problemu, człowiek zawsze sobie jakoś poradzi jeśli nie jest amebą. Ale jednak to swego rodzaju "wjeżdżanie pod górkę". No mnie to nigdy nie bawiła walka z wiatrakami.

Cytat:
Nie grałem na PC więc nie wiem jak skomplikowane to tam jest, ale robienie uników to akurat naturalna rzecz w jakiejkolwiek szermierce. Może ci się to nie podobać. Tak jednak jest i jest to 2 razy realniejsze niż inne rozwiązania z gier gdzie główny bohater może zaabsorbować obrażenia do chorych proporcji albo robić jakieś dziwaczne teleporty czy chuj wie co. Wystarczy że robią to potwory, a ty jednak jesteś mutantem którego dotyczą w jeszcze do pewnego stopnia ograniczają prawa fizyki. Dobrze masz też przedstawione różnice między walką z potworami a z ludźmi, przeciw którymi uniki sa mniej ważne niż skuteczne parowanie, zbroja i kontry. Znaki to wystarczający poziom abstrakcji. Nie oczekuj od tej postaci jakiegoś poziomu Diablo III...

Rozsądne. Ale to już gusta, znowu.

Cytat:
W punkt. Historia nie jest twoja. Odróżnia to Wieśka od wielu gier gdzie dostajesz iluzję ogromu wyborów. Ostatnio trafiłem na klip na YT na ten temat. Wg mnie fajnie podsumowane:
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)

To filmik ze spoilerami? Jeśli tak, to obejrzę za miesiąc.

Cytat:
Brzmi to jakbyś przegapił cały prolog albo miał jakiś problem z empatią Very Happy Jak można nie widzieć po co się szuka osoby, która zginęła/zaginęła będąc dla Ciebie córką? W sumie OK, może cię to nie obchodzić, ale to chyba znowu jest wywołane czymś zupełnie niezwiązanym z fabułą, która jest wystarczająco prosta w przekazie dla większości graczy. No i sprowadza się to do problemu wcześniej zaadresowanego wcześniej

Jest w tym trochę prawdy. Prolog grałem w 2015 albo 2016 roku. Faktycznie go nie pamiętam, i wiem, że trochę w tym mojej winy. Co tam się właściwie działo? Niemniej, to się łączy wszystko z moim lekkim znużeniem światem Wiedźmina i przygodami Geralta. Nie obchodzą mnie jego motywacje, a to jest ważne w grze. Sterując postacią Inkwizytora, Kuriera czy Lee z The Walking Dead miałem coś, co mnie pchało do przodu. Tutaj czuję się rzucany tu i tam, bo tak.

Cytat:
To nie twoja historia. Nie musisz mieć nad wszystkim kontroli. Masz prawo tego nie akceptować, ale gnoić grę za swoje obsesyjne tendencje? No chłopie :]


Nie stworzyłem postaci Lee Everetta, ale gra umiała wywołać we mnie emocje, przywiązanie do Clementine, wymuszała jakieś parcie do przodu. Geralt jest mi obojętny i składam to na karb po prostu źle napisanego scenariusza. Głównym "redeeming quality" Wiedźmina miała być fabuła, wszyscy na reddicie o tym się rozpisują i w recenzjach, a dla mnie zadania główne są raczej nijakie. Może faktycznie inaczej bym do tego podchodził, gdybym nie znał w ogóle świata Słowian, książkowego Wiedźmina i dwóch poprzednich gier.

Cytat:
WTF? Co to znaczy "powinien widzieć" xD Nie widzi i tyle. Jw. nie twoje bierki, nie ty ustalasz zasady, ale możesz się nimi bawić licząc się z ograniczeniami :]

Nie, nie. To jest niedopatrzenie twórców gry. A raczej po prostu porażka na polu walki "gameplay vs lore". Skoro to jest historia Geralta, wiedźmina, Sapkowskiego dziedzica to niech wiedzą - i ty też wiedz, bo najwyraźniej nie pamiętasz lub nie czytałeś: "Według słów Geralta z Rivii tylko 3 lub 4 na 10 dzieci przechodziło próbę traw. Po takiej próbie osoba zyskiwała niewiarygodny refleks oraz siłę, potrafiła również kontrolować swój oddech oraz puls. Oczy również podlegały zmianie zwykle stając się zielone i z pionowymi źrenicami, pozwalając tym samym na widzenie w ciemnościach." Z Ostatniego Życzenia. To jest mała rzecz, ale jednak. Nie od parady ma on te takie oczy, za które gnoją go wszystkie chłopy.

/

Sondokan - moje ulubione gry cRPG to Fallout New Vegas, Arcanum, Divine Divinity, Divinity: Original Sin, stare Fallouty, Planescape Torment. Jestem pewien, że pomijam jakiś oczywisty przykład gry RPG z kamerą zza pleców, możliwe, że przypomnę sobie jak już wyślę posta. Koniec końców faktycznie - nie przepadam za grami typu Gothic, Risen czy teraz Wiedźmin. Mam jakąś awersję do gier cRPG z kamerą TPP lub gdy nie ma "drużyny", która akompaniuje bohaterowi.

e: Bloodlines. Vampire:Masquerade, o tym myślałem jeszcze. Ogółem Troika to dla mnie geniusze i wizjonerzy, którym po prostu zabrakło "hajpu" takiego, jaki miał Wiedźmin. Uważam, że świat, w którym przyszło nam żyć jest "the darkest timeline" z tego powodu, że Troika się rozpadła. ;)



_________________
Neymar da Silva Santos Júnior [2019-1902]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Goldschmidt
Captain Banhammer
Captain Banhammer




Dołączył: 30 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 20:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Crawler napisał:
Jeśli muszę poświęcić na coś parędziesiąt godzin życia, aby być może ostatecznie dostrzec, że nie jest to kompletną kupą, to jest to wyraźnie wina tego dzieła. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Ale koniec końców nie życzę nikomu, aby ślęczał nad wszystkimi sezonami Breaking Bad, serialu którego nie cierpi tylko dlatego, że może finał mu się bardzo spodoba i dozna olśnienia. Mając to na uwadze - Wiedźmin złą grą nie jest. Geniuszu nie pokaże nigdy, ale swój jakiś kunszt jak najbardziej. CDProjekt to wyrobnicy, ale jak najbardziej wprawieni w swym fachu.


Docenienie długiej sagi nie zawsze przychodzi na początku czy pośrodku w jej trakcie i wiele osób różnie takie rzeczy odbiera. Ile osób w podstawówce/gimnazjum nie znosiło być zmuszanym do prześlęczenia godzin zmagając się z dziełami Sienkiewicza czy Mickiewicza? Sama twórczość i przekaz nie jest oczywiście analogiczny, ale u niektórych odbiorców efekt jest podobny. Po prostu czasami by dojść do pewnego poziomu wiedzy lub kompetencji trzeba się nacierpieć jeżeli nie lubi się tego co się robi, ale chce się osiągnąć cel.

W Twoim przypadku myślę że chodzi o samo podejście do gry i awersja do Sapkowskiego sprawia, że nieświadomie rzuciłeś sobie kłody pod nogi. Nie wiem jak mają inni na forum np. z ekranizacją GoT bądź LoTR, ale ja myślę że gdybym nie przeczytał książek Martina serial podobałby mi się o wiele bardziej (choć bodaj Klatus nie czytał i mega się wynudził?). I vice versa z Władcą Pierścieni - najpierw obejrzałem trylogię a później przeczytałem sagę co zrobiło ogrom nastolatków urodzonych we wczesnych latach 1990. Jestem pewien, że gdyby było odwrotnie to moje frustru byłoby większe tak jak np. było w przypadku trylogii Hobbita (pomijając same problemy filmowe).

Crawler napisał:
Niemniej - czy Wiedźmin naprawdę posiada tak różnorodny teren? Czy faktycznie Velen jest tak zróżnicowane? Może chodzi o różnice między Velen, Skellige i Novigradem, w takim wypadku - być może. Ale jeśli chodzi o samo Velen, to jest to ciąg identycznego lasu/pól i mokradeł na całej długości i szerokości.


Jak przejdziesz większość lokalizacji to sam ocenisz raczej. Wyspy nie są zrobione perfekcyjnie, ale wraz z Kaer Morhen nadają światu fajny kontrast.

Crawler napisał:
Języki też raczej nie zrobią na nikim żadnego wrażenia, wszyscy operują tym samym polskim/angielskim.


W każdej godnej sadze fantasy autor poczynił jakieś podejścia do wykreowania języka nacji lub rasy. Nie inaczej jest w Wiedźminie pomimo tego, że wszyscy w ramach komunikacji posługują się tym jednym wspólnym. W tej sadze jest to bardziej kosmetyczne i ukryte jak w wielu masowych RPG, bo przeciętny fan open-worldów nie będzie sie użerać z zapamiętaniem podstaw dialektów. Elfy zawsze były dobrym przykładem buty i wywyższania się ponad ludzi przez używanie niezrozumiałego dla nich języka. Nie pamiętam jak z tym jest w Skyrimie, ale chyba podobnie. Po prostu to ważna część klimatu gry.

Crawler napisał:
Stuprocentowa zgoda. Z tą różnicą, że to jest problem gry w mojej ocenie. Oczywiście nie mogę powiedzieć "Ta gra jest zła, bo ja wolę statki w kosmosie". I nie mówię tego, to porządna gra. Ale mogę powiedzieć, że nie rozumiem co w tym świecie jest takiego, żeby zdobyć aż taki światowy rozgłos. Z którego jakoś jednak jestem dumny, bo podoba mi się propagowanie Polski na świecie. Chociaż nie rozumiem.


Detale i nieznane ludziom z pochodzeniem zachodnioeuropejskim otoczenie. Dla przeciętnych albo nawet tych chętnych szerszej nauki Angoli/Amerykańców/Australijczyków Polska i te tereny Europy to praktycznie Rosja i nic więcej o tej części świata nie wiedzą. Tym bardziej o jej historii, tradycjach i folklorze. Gracze z największą wiedzą o Polsce bąkną ci coś o husarii, ale niewiele poza tym :P W ogóle gier przedstawiających średniowiecze tak wiernie i pięknie pod względem wizualnym oraz akustycznym jak to zrobił Wiedźmin na rynku gier nie było. Bo co tu przedstawiać? Historia kulturalna Angoli w tej epoce jest tak kurewsko nudna, że się rzygać chce i najlepsze wzorce pochodzą z gier/filmów/legend o Robin Hoodzie. Trudno sobie wyobrazić przedstawienie latynoskiej Iberii, która wtedy w zasadzie nie istniała. Rycerstwo i feudalizm to Francja, Austro-Niemcy, Węgry i Polska + coś co w Wiedźminie jest przedstawione jak jakiś egzotyczny Zerrikańsko-Ofierski(?, nie wiem jak się odmienia) akcent. Fenomen gry to taki fenomen Assassin's Creed II i Brotherhood, albo Red Dead Redemption - dotychczas najlepsze przedstawienie epoki w erpegu.

A 3/4 gamerów i tak łyka to tylko podświadomie w dupie mając podstawy historyczne ;)

Crawler napisał:
Sterując postacią Inkwizytora, Kuriera czy Lee z The Walking Dead miałem coś, co mnie pchało do przodu. Tutaj czuję się rzucany tu i tam, bo tak.

Nie stworzyłem postaci Lee Everetta, ale gra umiała wywołać we mnie emocje, przywiązanie do Clementine, wymuszała jakieś parcie do przodu. Geralt jest mi obojętny i składam to na karb po prostu źle napisanego scenariusza. Głównym "redeeming quality" Wiedźmina miała być fabuła, wszyscy na reddicie o tym się rozpisują i w recenzjach, a dla mnie zadania główne są raczej nijakie. Może faktycznie inaczej bym do tego podchodził, gdybym nie znał w ogóle świata Słowian, książkowego Wiedźmina i dwóch poprzednich gier.


Trochę ciekawe to co piszesz, bo ja mam inne przeczucia. Czy tam naprawdę nie tworzy się postaci Everetta? Sam w TWD nie grałem, ale widziałem playthrough z tym "dobrym" zakończeniem. Anonimowy więzień o którym nie wiemy nic rozbija się, walczy o przeżycie, ale to użytkownik nadaje mu cechy charakteru. Nie wiem w jakim stopniu można z niego zrobić skurwysyna, ale opowieść zaczynała się z niemal kompletnego zera i nie pamiętam by poruszał wielokrotnie swoją przeszłość i dlaczego w ogóle skończył w radiowozie. Pod koniec nie miało to wcale żadnego znaczenia, bo przez wybory gracza był zupełnie inną osobą.

Crawler napisał:
Nie, nie. To jest niedopatrzenie twórców gry. A raczej po prostu porażka na polu walki "gameplay vs lore". Skoro to jest historia Geralta, wiedźmina, Sapkowskiego dziedzica to niech wiedzą - i ty też wiedz, bo najwyraźniej nie pamiętasz lub nie czytałeś: "Według słów Geralta z Rivii tylko 3 lub 4 na 10 dzieci przechodziło próbę traw. Po takiej próbie osoba zyskiwała niewiarygodny refleks oraz siłę, potrafiła również kontrolować swój oddech oraz puls. Oczy również podlegały zmianie zwykle stając się zielone i z pionowymi źrenicami, pozwalając tym samym na widzenie w ciemnościach." Z Ostatniego Życzenia. To jest mała rzecz, ale jednak. Nie od parady ma on te takie oczy, za które gnoją go wszystkie chłopy.


Książek nie czytałem. Zabieram się do tego już któryś rok. Bazuję na czytaniu wyrywków z gry i w necie z WitcherWikia itp. w wolnym czasie. Nie wiedziałem o tym. Mea culpa. Jeśli w sadze jednak nie istniał eliksir to jakoś to tłumaczy wybór twórców gry. Prawda że te źrenice mają wtedy mało sensu...

Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)





Ostatnio zmieniony przez Goldschmidt dnia 2018.02.27 00:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2018.02.26 21:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No i właściwie możemy na tym zakończyć.



_________________
Neymar da Silva Santos Júnior [2019-1902]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum RealMadryt.pl Strona Główna   Różne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 96, 97, 98, 99  Następny
Strona 97 z 99
Skocz do:  

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Template © BMan1
RMPL Spółka z o.o., Al. Pokoju 33, 31-564 Kraków. Kapitał zakładowy: 50.000,00 zł, NIP: 6751520447, REGON: 361845083