[Głosowanie] Post Roku

 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum RealMadryt.pl Strona Główna   Oscary 2009
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Post Roku
Bugiel
26%
 26%  [ 43 ]
Ikskwadrat
26%
 26%  [ 43 ]
majmen13
20%
 20%  [ 34 ]
Eddart
16%
 16%  [ 27 ]
Kubson_wwa
9%
 9%  [ 15 ]
Głosowało Użytkowników : 97
Wszystkich Głosów : 162
Ta ankieta już wygasła.

Autor Wiadomość
Dimhil
'75 Raúl




Dołączył: 15 Sie 2006
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.10 10:46    Temat postu: [Głosowanie] Post Roku Odpowiedz z cytatem

Nominowani w tej kategorii są:

- Bugiel
- majmen13
- Kubson_wwa
- Ikskwadrat
- Eddart


Max 2 głosy.
bugiel napisał:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)


majmen13 napisał:
www.redtube.com

Fajna stronka z pornolkami ;)


ikskwadrat napisał:
Wiara.
Kiedy byłem małym chłopcem, często rozmawiałem z Bogiem. Co prawda sygnał nie przebijał się przez grube ściany piwnicy, ale do rozmowy z Panem niepotrzebna jest żadna elektronika.
Pomagało mi to. Prosiłem o Saviolę, Argentyńczyka w Madrycie zobaczyłem. Nagabywałem o Riquelme i faktycznie najlepszy rozgrywający stulecia opuścił Villarreal. Wprawdzie nie trafił do Madrytu, acz może to być moja wina – nie pamiętam bowiem, jak sformułowałem życzenie dotyczące geniusza z San Fernando.
Z natury nieufny, mały ikskwadrat zaufał wierze – czarno na białym widział, że ma wpływ na sytuację w swym ukochanym klubie, tylko dzięki krótkim, wieczornym rozmowom z bliżej i dalej nieokreślonym bytem . Wychodziło na jego.
Nadzieja.
Współpraca nie zawsze pomyślnie się układała. Wyglądając przez transferowe okno nie raz łapałem się za głowę. W końcu zrozumiałem, że nie jestem jedynym, który ma władzę nad światem. Inni tez proszą, nalegają, błagają. Veron w Manchesterze United? Aimar w Saragossie? Ballack w Chelsea? Idź pan w chuj, nadzieja umarła. Zostałem satanistą.
Miłość.
Po dziś dzień odczuwam skutki mojej dezercji. Dziwnym trafem najbardziej doceniani przeze mnie artyści piłki rozmijają się z dotychczas najpierwszym w sercu klubem. Nie inna sytuacja panuje w mojej osobistej historii najnowszej. Zlatan Ibrahimović. Jeden człowiek w jeden dzień przywrócił we mnie wiarę i nadzieję. Jeśli chodzi o miłość – kochałem go cały czas.
Wierzyłem, że doniesienia, plotki, a wreszcie oficjalne komunikaty to jedna wielka herezja, której kijem przez szmatę bym nie tknął. Potem zobaczyłem Go w koszulce w bordowo – granatowe pasy, z nazwiskiem rozciągającym się na plecach i numerem dziewiątym. Jeśli już o numerze mowa – Zlatan jest chyba najkrócej noszącym numer dziesięć zawodnikiem w historii, jak nie świata, to Europy, a jak nie kontynentu, to przynajmniej Italii czy finalnie Interu Mediolan. Czas, jaki upłynął od przejęcia legendarnego numeru do zmiany klubu zbliżony jest do czasu, jaki rocznie na myślenie przeznacza 99% użytkowników realmadrid.pl. Ja zaś nie o tym. Ibrakadabra w przebraniu nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Przecież to tylko kolorowe szmaty. Wszyscy pamiętamy księcia Harry’ego ze zgrabną swastyką na ramieniu munduru Afrika Korps. Czy to oznacza, że wnuk Elżbiety II jest neonazistą? Że za lat parenaście znów krążyć będzie hakenkreuz po Europie? Że w Wielkiej Brytanii formuje się IV Rzesza, która, po raz ostatni, powstaje z kolan? Nie, to znaczy, że książę się przebrał. Jak Zlatan. Wiara jednak cudów nie zdziałała. Pozostała nadzieja, że słowa samego Szweda, jakoby nie było to tylko przebranie, są dalece przesadzone. Testy medyczne w Katalonii też nic nie znaczyły. Któż nie pamięta przygód z Gabrielem Milito? Historia powinna zatoczyć koło, dokonać vendetty. Nic z tego. Rację miał Kazik Staszewski pisząc, że wszyscy artyści to prostytutki. Zlatan jest jedynie jakieś 65 milionów razy droższy od tych, które, drodzy czytelnicy, znacie na co dzień.
Kibicowaniu Madrytowi poświęcałem się w pełni. Byłem faszystą, jak Caudillo. W derbach Rzymu kibicowałem Lazio, nie lubiłem Mahamadou Diarry. Przejrzałem na oczy, gdy skończyłem oglądać ostatni sezon Prison Break. Scofield tak pięknie mówił o wolności, a Sara tak pięknie wyglądała, słuchając.
Skoro nasi przodkowie przelali tyle krwi, walcząc o wolną Polskę, uważam, że Katalonia także powinna być wolna. Dochodząc do tych wszystkich wniosków, zrozumiałem, że w moim przypadku tylko kibicowanie Barcelonie ma sens. Coś w moim procesie poznawania świata musiało nie zapracować właściwie. Rivaldo, Riquleme, Saviola, teraz Ibrakadabra – przez tyle lat się myliłem!
Nie Mahomet do góry, lecz góra do Mahometa! Teraz to wszystko jest proste. Przez cały ten czas wychodziło na moje! Argentyński Mesjasz Messi, wyżej wymienieni zawodnicy… dostawałem to, co chciałem, lecz o tym nie wiedziałem.
Możecie nazwać mnie sezonowcem. Pragnę jednak zapewnić, że nie będę kibicował Barcelonie tylko przez jeden sezon – ja ją mam w sercu, co odkryłem zdecydowanie za późno.
Jak na ironię, Realowi Madryt zacząłem kibicować wraz z przyjściem Galacticos – Figo, Zidane’a, Ronaldo i Beckhama. Teraz kończę moją przygodę z Blancos, gdy przychodzą ich następcy, swoiste Galacticos 2.0 - Kaka, nomen omen Ronaldo, Benzema, a i może Alonso. Poniekąd żal mi, że opuszczam Madryt po tak spektakularnych zakupach. Lepiej jednak odkryć prawdę.
Nie sprzedawajcie swych marzeń, nigdy nie wiecie, co przyniesie los. Chwila refleksji ma olbrzymią moc.
Visca el Barca!


Kubson_wwa napisał:
Nie wiem czy ja żyję w jakiejś innej rzeczywistości, czy co? Bo nie rozumiem kurwa, czemu niektórym aż tak brakuje obiektywizmu. Zarówno niektórym z nas, kibiców Barcelony, jak i Was, kibiców Realu.
Jaka to pycha musi przemawiać przez człowieka, żeby pisać, że Barcelona to najlepszy klub wszechczasów i chuj wie co jeszcze. Ledwo żeśmy weszli kurwa na tron (żeby nie było wątpliwości chodzi o ten sezon tylko) a już kurwa zachowują się niektórzy jakby zapuścili tam korzenie od conajmniej stu lat. Jak to jest, że mojej rzeczywistości nie jest problemem przyznać, że po dwóch latach posuchy udało nam się dojebać sezon jakiego jeszcze nie było, ale to nie znaczy że jesteśmy Alfą i Omegą. Brak niektórym pokory widocznie. I będzie bolało jak coś nie wypali.
Ja jestem w stanie przyznać, że ten sezon będzie w chuj trudny. Mieliśmy farta w poprzednim. Chodzi o półfinał LM. W perspektywie tego dwumeczu na finał nie zasłużyliśmy. W perspektywie całego sezonu, zasłużyliśmy jak nikt. W tym nie będzie tak łatwo, bo i przeciwnicy wiedzą jak z nami grać i Real jest lepszy niż rok temu.
Co do tego, że Barcelona gra nudną piłkę itp. No bez kurwa jaj, wiadomo, że nikt nie zapieprza cały sezon na bramkę przeciwnika 100%. Mieliśmy i mamy nudniejsze mecze, ale minimum obiektywizmu wystarczy żeby móc powiedzieć, że Barcelona grała świetnie. Te podania co do centymetra, klepka, piętka i wszystko inne. Jeśli Real zagra tak akcję, to znaczy, że jest świetnie i się zgrywają. Barca - nudna piłka. Nie chodzi o jakieś atakowanie kibiców Realu, ale taka prawda.
Co do rozpamiętywania dawnych trofeów i obecnych to nie ma sensu. W perspektywie wielu lat, Real jest bardziej utytułowanym klubem. Niektórzy już chyba zapomnieli jakie gówno graliśmy jeszcze kilka lat temu. Nie ma linii którą można by postawić i powiedzieć: Odtąd liczymy puchary. Albo liczymy od zawsze, albo co sezon liczymy od zera.
I nie oszukujmy się kibice Realu, gdybyście mieli taki sezon jak my, pisalibyście bardzo podobnie jeśli nie tak samo.
Ta dyskusja jest bez sensu kurwa, bo i jedni i drudzy wiedzą najlepiej. Szkoda tylko, że niektórzy wystawiają sobie i wszystkim kibicom swojego klubu takie opinie. Bo jest tu kilka osób obiektywnych, umiejących dyskutować ale giną w morzu zakompleksionych ludzi, którzy nie umieją w pewnych temaatch się ukorzyć. Dotyczy to zarówno kibiców Barcelony jak i Realu.
I chuj wbijam w wasze ewentualnie oburzenia. Żyjcie poniektórzy dalej w swoim totalnie subiektywnym świecie. I dziwcie się, że nie możecie dojść do porozumienia skoro inni też w takim żyją.
Mam kumpla, kibica Realu. I obaj potrafimy przyznać gdy ktoś miał rację. Jesteśmy na tyle obiektywni na ile nas na to stać. Jak Real jedzie dobrze, mówię: ,,Zgrywacie się, gratuluję. Ale na razie my mamy lidera" i on przytaknie. Jak Barcelona jedzie zajebiście powie: ,,Wygraliście w Gran Derbi, gratuluje. Sami jesteśmy sobie winni, że zjebaliśmy takie akcje jakie mieliśmy"
To nie jest kurwa trudne. Spróbujcie się ogarnąć, bo inaczej ten temat nie ma sensu istnieć.

Sorry, ale się wkurzyłem.

Pjona.


Eddard napisał:
    F A K T Y


Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)




_________________
Nos están metiendo un baño estos tíos, me cago en la puta madre.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum RealMadryt.pl Strona Główna   Oscary 2009 Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Template © BMan1
RMPL Spółka z o.o., Al. Pokoju 33, 31-564 Kraków. Kapitał zakładowy: 50.000,00 zł, NIP: 6751520447, REGON: 361845083