Forumowa mafia - edycja siódma.
Idź do strony 1, 2, 3 ... 69, 70, 71  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum RealMadryt.pl Strona Główna   Licznik OFF
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Forumowa Mafia
Ojciec Chrzestny




Dołączył: 04 Maj 2007
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 12:07    Temat postu: Forumowa mafia - edycja siódma. Odpowiedz z cytatem

1. Gra w mafię opiera się na podziale graczy na 2 grupy - mafię, która chce przejąć kontrolę nad "miastem" i niewinnych mieszkańców, którzy to miasto chcą oczyścić z mafii. Niewinni mieszkańcy mają przewagę liczebną, ale nie wiedzą, kto jest członkiem mafii, a kto nie. Z kolei członkowie mafii starają się zachować tożsamość w tajemnicy przed niewinnymi mieszkańcami, wiedząc o sobie nawzajem i współpracując. Niewinni mieszkańcy wygrywają uśmiercając wszystkich mafiozów, zaś członkowie mafii zdobywając przewagę liczebną nad miastem.

2. Gracze co do zasady są uśmiercani na 2 sposoby - jeden przez głosowanie(Lincz Miasta). Odbywa się najwyżej jedno głosowanie na dzień, każdy z "żyjących" graczy wysyła Mistrzowi Gry swojego kandydata do odpadnięcia, starajac się trafić mafiozę, w przypadku niewinnych mieszkańców, a po zsumowaniu głosów ten, który dostanie ich najwięcej odpada. W przypadku remisów decyduje Mafia.
Kolejną możliwością odpadnięcia jest Mord Mafii - mafia wybiera gracza, który ma tego dnia paść jej ofiarą.
Dodatkowo można odpaść za przekroczenie limitu punktów karnych przyznawanych za brak aktywności(bądź inne wykroczenia), bądź zostać zdyskwalifikowanym za rażące naruszenie zasad gry. Nie można popełnić w grze samobójstwa, można po prostu przestać grać i odpaść za brak aktywności.
W przypadku dyskwalifikacji, odpadnięcia za brak aktywności, czy Linczu Miasta podawana jest informacja, czy dany gracz należał do mafii.

3. Po uzyskaniu 5 punktów karnych gracz odpada z gry. Obowiązkiem jest głosowanie(za brak 1,5 punktu karnego) oraz wpisanie się na temat gry w odpowiednim temacie między jednym, a kolejnym głosowaniem(za brak wpisu 1 pkt karny).
Dodatkowo zabronione jest przedstawianie innym graczom korespondencji z Mistrzem Gry w czasie rozgrywki, a także ujawnianie kontaktów odbywających się poza odpowiednim tematem na forum dotyczących rozgrywki. Takie praktyki karane będą wykluczeniem.

4. Role - dzielą się na role zarezerwowane dla zwykłych mieszkańców i mafijne. Role nie mogą być przekazywane, czy dziedziczone, przepadają wraz ze śmiercią ich "nosiciela".

Miasto:

Detektyw - co drugi dzień może zapytać Mistrza Gry o konkretnego gracza - MG udziela informacji, czy jest on w mafii(winny/niewinny). Wysyła sprawdzenie wraz ze swoim głosem w Linczu(działa, jeśli sprawdzany przetrwa Lincz)
Ksiądz - osoba za którą się pomodli jest odporna na Mord Mafii, tego konkretnego dnia, jeśli to ją wskaże mafia mord przepada. Nie może pomodlić się 2 razy za tą samą osobę. Wysyła modlitwę wraz z głosem w Linczu , w dniu, w którym zabija mafia
Opryszek - jeśli sprawdzi go Detektyw, to dostaje on informację, że Opryszek jest winny. Opryszek nie jest informowany o swojej roli

Mafia:

Ojciec Chrzestny - przy jego sprawdzeniu Detektyw dostaje informację, że jest on niewinny, dostaje nick Księdza, jeśli ten się za niego pomodli. Rola NIE JEST przechodnia.

5. Testament - gracz ma prawo do JEDNEGO postu-testamentu, który musi zamieścić najpóźniej do czasu następnego głosowania/mordu, po tym, w którym poniósł śmierć w Linczu Miasta, bądź Mordzie Mafii
_______________________


Głosowania:
Głosowania odbywają się na przemian. Jednego dnia miasto, na drugi dzień mafia itd. Wraz z linczem sprawdza detektyw, a w dniu mordu mafii modli się ksiądz. Pierwszy mord mafii = 5 maja. Źli mają czas do 21:00 na przesłanie opisu zbrodni.

-------------------------------

Lista graczy napisał:

1. Idziol +
2. Trzmiel19 +
3. Janus +
4. Nazim +
5. cmc +
6. filippo +
7. minusek +
8. elbabol +
9. kleyo +
10. Ice-X +
11. GOAT +
12. NatanD. +
13. nza +
13. mrs +
14. POLfan +
15. gabj +
16. Pixik +
17. geniasms +
18. Condzix +
19. Bonso +
20. Philip06 +
21. A.S +
22. Jaff +
23. Helga +
24.Realmadrid. +
25. Arktos. +
26. Fdk +
27. Plamek +
28. kielczak +
29. Pamela +
30. Sondokan +
31. hiteck +
32. Daedalus.+
33. Metaxa +
34. Sadix+
35. Ludovic+
36. Nightwish+


Role dosłownie za minutkę znajdą się u graczy na PW.

UWAGA ! Zwykli miastowi nie otrzymują PW z wiadomością !
Opryszek również nie jest informowany o swej roli !

Proszę mafię aby jak najszybciej dostarczyli mi informację o tym, kto zostaje OC.


aha, zapomniałbym. Plan miasta... Na razie mafia ma nieograniczone możliwości co do historyjek. Wrzucę wieczorem, bo mam problemy z netem przez pogodę.

ZACZYNAMY !

Ps jeszcze mała prośba do osób z rolami. Napiszcie na PW, że odebraliście role i będziecie brać udział w grze. Dla pewności.

_______________________________________


Miasteczko położone gdzieś w odległym zakątku Polski żyło swoim życiem. Nic się tam nie działo, wszyscy się znali, wszyscy byli dla siebie mili. Panowała wszechobecna, sielska atmosfera, wśród której szczęśliwie dorastały dzieci, starzeli się emeryci. W mieście tym od 4 lat nie była potrzebna nawet najmniejsza ingerencja policji. Jednak pewnego dnia wszystko zostało zakłócone. Na głównym placu znaleziono kartkę przybitą do wielkiego, starego dębu. Napis na niej głosił : " Jeśli do jutra nie opuścicie północnej części miasta, nie zmienicie jego nazwy i nie zbierzecie okupu rozpętamy wam tu piękło na ziemi. Podpisano VC.". W mieście pojawił się strach i niepokuj. Kto i dlaczego miałby się na coś takiego porywać ?!

PLAN MIASTA


PRZEPRASZAM ZA ZAMIESZANIE Z ROLAMI. MUSIAŁEM WYJŚĆ I NIE BYŁEM PEWNY GODZINY POWROTU. ROLE ZOSTAŁY ROZLOSOWANE NA NOWO. PROSZĘ MAFIĘ O DECYZJĘ CO DO OC.

Jeśli ktoś ma wątpliwości co do swojej roli to zapraszam na PW z pytaniem, udzielę odpowiedzi.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Daedalus.
Echelon IV




Dołączył: 01 Sie 2009
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 17:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Andżelika była młodą, ponętną, zgrabną, jędrną, soczystą nastolatką. Długie, lśniące blond włosy opadały naturalnie na pokaźne piersi i odsłonięte plecy. Krótka różowa bluzeczka idealnie podkreślała jej walory, sprawiając, że przechodzący obok mężczyźni kończyli z plamą na spodniach.
Długie ponad wiek nogi doskonale wiedziały czego im trzeba - niczego. Otoczone krótką spodniczką i "dorosłymi" obcasami wdzięczyły swą nagą skórę ku słońcu i spojrzeniom brzydkiej płci.
Niebieskie, lśniące oczy witały każdą twarz w radosnym połączeniu ze szczerym, szerokim uśmiechem. Zgrabny nosek swą zgrabnością ustępował jedynie uszkom, delikatnym niczym jedwab, smakowitym niczym lekko roztopione waniliowe lody, będących niczym skarb, zakopany pośród nieskończonych, gęstych obłoczastych wydm jasnych włosów, roztaczających świeżość porannej rosy na delikatnej, mlecznobiałej skórze.

Jednak nie zawsze tak było.

Gdy Pani Kowalska zaszła w ciążę, wraz ze swoją lesbijską partnerką była bliska płaczu ze szczęścia. Tak. Po tym jak ten drań ją zostawił, jak ta męska, szowinistyczna, brutalna świnia zniszczyła jej życie... teraz wszystko znów zaczyna się układać.
Nieoczekiwane pocieszenie znalazła w delikatnych, pulchnych dłoniach sąsiadki. Maria i Irena przyjaciółkami były od lat, jednak mimo wypadku pod wpływem alkoholu za czasów szkoły średniej, nigdy nie podejrzewały się o nieporządane społecznie skłonności. 10 lat temu Irenę rzucił mąż. Od tego czasu zaczęła jeść. Przytyła 130 kg. Gdy ta sama życiowa tragedia spotkała Marię Irena nie chciała pozwolić by kolejne życie się zmarnowało.
Niestety, pocieszające tulenie pod wpływem dużych ilości wódki zrobiło swoje. Przyjaźń was no more. Nadszedł czas buziaczków, <cenzura>, <cenzura>, <cenzura>, <cenzura> i karmienia się nawzajem ciasteczkami z likierem. Maria przytyła 90 kg.
Nic więc dziwnego, że nie zauważyła, że jest w ciąży.

Lekarze byli tacy pewni. Dziewczynka. Pokój już czekał. Różowe ściany, lalki, pluszowe słonie. Miały nadejść piękne dni, prawdziwy renesans Marii i Ireny.
"Push! Push!" Czarnoskóra pielęgniarka darła się głośniej niż sama Maria robiąc przy tym dziwne rybki, które miały oznaczać oddychanie.
Już po wszystkim. Ciach, pępowina, płacz, uchachany lekarz.
"Oooooooh, it's a boy".

Że co kurwa?

Dzieciństwo Jasia nie było szczęśliwe. Nie mógł zrozumieć dlaczego jego mamy ubierały go w sukienki, nawet gdy miał iść do przedszkola. Nie rozumiał wysykiwanych półgębkiem słów o "męskich szowinistach" i "hodowaniu kolejnego troglodyty, który rozpęta wojnę i będzie molestował koleżanki w pracy jednocześnie kradnąc im awanse". Jego dziecięcy mózg nie pojmował dlaczego za każdym razem gdy przestraszony przychodził w nocy by przytulić się do mamy ta odpychała go mówiąc, by "poszedł pracować w kopalni i dał jej spokój".

Aż wreszcie nadszedł ten dzień. 18 urodziny Jasia. Tego dnia rodzina Kowalskich nie zapomni nigdy. 18 lat oszczędzania i męki. Dzisiaj wreszcie wszystko się zmieni na lepsze. Profesjonalna zagraniczna klinka, miła obsługa. To tam trafił Jaś gdy mama przypadkowo przejechała go samochodem. Słyszał jak mówiła mu na ucho w czasie jazdy karetką, że jest "mokrą plamą", ale pani bozia da mu nowe ciało.
Dziś, w dniu jego 18 urodzin mialo nastąpić zdjęcie bandaży. Rezultat przeszedł wszelkie oczekiwania. Męska część lekarzy z wypiekami na twarzy opuściła pokój tłumacząc, że muszą iść do toalety. Damska część spoglądała spode łba zazdrosnym wzrokiem. Jedynie mamy, na pierwszy rzut oka trudne do zaliczenia do którejś z płci, a nawet rasy ludzkiej, były wniebowzięte.
Jasio też był szczęśliwy. Miał cycki.

Jednak życie to suka. Emocje zrobiły swoje. Takie przeżycia, taka radość, uroczysty obiad w KFC - otłuszczone serca Marii i Ireny nie wytrzymały. Pogrzeb był kameralny i cichy, nie licząc skrzypienia dźwigu opuszczającego trumny.

Zrozpaczony Jaś wsiadł w pierwszego możliwego pekaesa i odjechał w stronę zachodzącego słońca. Obudził go następnego dnia kierowca. "Wstawaj złotko, jesteśmy na miejscu".
Miasteczko w odległym zakątku Polski, niewielka liczba mieszkańców.
Od dzisiaj jestem Andżelika. Od dzisiaj tutaj jest moje życie.


No to jedziemy. Pewnie zginę w pierwszym linczu z rąk nielubiących mnie Pixika, Bonso & putek... dajcie mi pograć :(



_________________
"And now an International Soccer Special, Manchester United v Southampton."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Bonso
Por décima vez...
Por décima vez...




Dołączył: 16 Lut 2005
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 17:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Johnny Bravo. Naprawdę nazywał się jakoś inaczej, ale sam nie pamiętał już jak. Wychowany w surowej, patologicznej rodzinie. Sąsiedzi zawsze wiedzieli, że wyrośnie z niego coś złego. W końcu ojciec alkoholik zmuszał go do oglądania meczów katalońskiej drużyny FC Barcelona. "Z takich nigdy nic dobrego nie wyrasta, skończy jak ojciec, albo jeszcze gorzej". Matka odeszła gdy miał 3 lata, więc Johnny był zmuszony do spędzania czasu jedynie z ojcem, butelką Statogardzkiej i paskudną mordą Ronalda Koemana w TV. Jakoś jednak przeżył to piekło, ba nawet skończył szkołę. W wieku 19 lat, tuż po maturze (o dziwo zdanej), postanowił dać spokój. Wylewając ojcu ostatnią butelkę wódki do zlewu, krzycząc "puta Barca", opuścił rodzinny dom, do którego nigdy już nie miał powrócić. Jeszcze nie wiedział, że za kilkanaście lat, domowy koszmar powróci, za sprawą potwornej kradzieży, jakiej dokonała znienawidzona drużyna. Ale to inna historia.
Po odejściu z domu dużo podróżował. Oglądając telewizję, natknął się na kreskówkę "Johnny Bravo", której główny bohater stał się jego inspiracją na przyszłe życie. Od tej pory nie było już biednego chłopca z traumą, a narodził się Johnny. Plejboj ? Mało powiedziane. Jedyną osobą, która mogła się z nim równać był Barney Stinson. Tylko, że on przecież nie istnieje. Podróżując po świecie spotkał wiele pięknych kobiet. Spotkał też wiele brzydkich, ale tego nie pamięta. Aż w końcu dotarł do Polski, gdzie go zamurowało. Jeździł po świecie w poszukiwaniu kobiet, a wszystkie były tutaj. Przez następne 3 lata, jeździł od miasta do miasta, przemierzając Polskę w dłuż i w szerz. Usłyszał jednak o miasteczku, gdzie podobno nie ma łatwych kobiet, o miasteczku o którym krążyły legendy. Legendy, o miasteczku dziewic, w którym każda kobieta ślubowała zachowanie cnoty, do dnia ślubu. Johnny nie mógł sobie odmówić takiego wyzwania. Przekraczając granicę miasta mówił do siebie "tonight will be LEGEN wait for it DARY! Legendary!



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
mrs
capo di tutti capi
capo di tutti capi




Dołączył: 18 Lip 2009
Ostrzeżeń: 1
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 17:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W końcu dotarł. Samuel bo o nim mowa, nie za bardzo wiedział czego się spodziewać, po prostu szukał czegoś nowego i tak znalazł się w miasteczku w odległym zakątku Polski. Już od pierwszych chwil spędzonych w tym na pozór spokojnym, urokliwym mieście zauważył, że wszyscy mieszkańcy się znają, mają wspólne tematy do rozmów a po mieście chodzą parami lub w większych grupkach. Dlaczego tak? Dlaczego ciężko było tam spotkać kogoś samego na mieście? W grupie raźniej? Bezpieczniej?
Ciężko było to stwierdzić zaraz po przekroczeniu bram murów ograniczających miasto. Ale jednego był pewien już od razu, wszyscy na niego dziwnie patrzyli, byli jakby skrępowani jego obecnością, niektórzy zachowywali się jakby już go znali, patrzyli z lekkim strachem w oczach, chyba jego strzelba ciętych ripost tak na innych działała. Ale on był po prostu do niej przyzwyczajony, codziennie polerowana, przeczyszczana i zawsze gotowa do działania. Nigdy się bez niej nie ruszał, ludzie, którzy go znali byli do niej przyzwyczajeni, wzbudzała respekt ale nie strach.


Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)


Gdy już przeszedł rynek pełen subtelnie unikających go mieszkańców, postanowił znaleźć sobie jakąś melinę na uboczu aby przenocować, nie potrzebował luksusów, szczerze, nawet nie planował zostawac za długo w tym mieście, a reakcja mieszkańców na jego osobę tylko te zamiary potwierdzała. Cos tu jest nie tak – wymamrotał pod nosem Samuel – póki co przydałoby mi się troche spokoju. Szopa nieopodal kościoła wydawała się idealna na kilka nocy. I tam Samuel postanowił się zatrzymać. Na drzwiach do chaty wisiał wielki rozerwany łańcuch. Hmm szczęście na ten dzien zostało wyczerpane – pomyślał, z charakterystycznych tylko dla siebie humorem.
‘Dziwni’ mieszkańcy nie dawali mu spokoju, czy jestem tutaj bezpieczny – pytał sam siebie. No nic, jutro przejdę się do kościoła, coś czuję, że będę potrzebował pomocy księdza. I to był jego plan na jutro.


Prawie 40 osób w grze, ciekawe ile pomyśli "a to ja sobie pierwszy strzał oddam w putkę" No nie wiem



_________________
Wiadomość została wysłana automatycznie. Prosimy na nią nie odpowiadać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Sondokan
Because fuck you, that's why.




Dołączył: 26 Lut 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 18:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja na pewno.

- Nie cierpię, nienawidzę, nie znoszę... - jak w mantrze powtarzał Barnim. Był nacjonalistą, ksenofobem i megalomanem. Szepcząc niewybredne obelgi wpatrywał się w świeżo wywołane zdjęcia w swojej ciemni. Był łowcą głów, ale nigdy nie przyszło mu pracować we własny mieście chociaż mieszkał w nim wiele, wiele lat.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Slodziaczek
Hawkypeak




Dołączył: 01 Maj 2011
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 18:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Kolejny zafajdany dzień...jak ja to przeżyję.. - Użalał się nad sobą po raz kolejny, znudzony życiem melancholik o jakże dźwięcznym imieniu Borys...Fakt że wszyscy mówili "Borys, polewaj!" najdokładniej odzwierciedlał jego stan ducha i umysłu. Jednak Borys w głębi swojego jestestwa był zupełnie inny. Chciał cieszyć się życiem, znaleźć jakąś fajną dziunie, z którą przejrzy całą kamasutrę odkrywając jej uroki również poza zwykłym czytaniem...Taki właśnie był Borys, gdy przyjechał do miasteczka.
- Niezła klitka, troszkę jedzie potem, ale ogólnie znośnie - pomyślał - muszę poszukać sobie jakiegoś mieszkanka i przejść się po mieście, chociaż to zwiedzanie może odstawię to na jutro...



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Un Mítico Blanco.
yihad mourinhista




Dołączył: 12 Lip 2010
Ostrzeżeń: 5
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 18:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Forumowa mafia napisał:
W mieście pojawił się strach i niepokuj


:>

Krystiano Busketowski urodził się 26 lat temu.Wiódł spokojne życie wiecznego studenta.Miał korzenie zarówno Portugalskie,Madagaskarskie i Polskie.Jego hobby był Haxball.Poświęcał mu wiele dni i nocy lecz nigdy dobrze w to nie grał.
Dzisiejszy dzień spędzał jak każdy.Kurwa mać-Powiedział gdy strzelił samobója.-Nie gram w to gówno-Rzekł sam do siebie.





Ostatnio zmieniony przez Un Mítico Blanco. dnia 2011.05.04 18:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
kielczak
prawie jak szachista




Dołączył: 21 Lip 2006
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 18:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Didi! Tym razem będziemy czytać twoje posty!!


mrs, bonso i didi od razu na start pitolą coś w stylu "dajcie pograć!", wątpię, żeby to miało znaczenie.

Słodziaczek i bonso wspomnieli w opisach o "znajdywaniu dziuń", to też wątpię, żeby miało znaczenie.



Ja tymczasem olewam historyjki, nie mam siły niczego wymyślać ;]


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
nza
¡Fuera Zidane!




Dołączył: 12 Lis 2006
Ostrzeżeń: 1
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 18:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie obchodziły go historie innych. Podczas rozmowy z kimś zazwyczaj myślał o tematach zupełnie odległych, o których prawdopodobnie żaden z jego rozmówców nie miał pojęcia.
- Kim jesteś ? - spytał przechodzień.
- Alex. I co ci do tego ?
- Jesteś tu nowy. My nie lubimy nowych. W mieście dzieją się dziwne rzeczy. Pewnie należysz to tych bandytów.
- Pierdol się - odpowiedział w swoim stylu. Większość ludzi rzuca tak na odczepkę. Alex naprawdę miał to na myśli, a gdyby przechodzień był bardziej natarczywy pewnie przeszedłby bezpośrednio do rękoczynów.
- Jesteś jednym z nich - krzyknął społeczniak i szybko uciekł między bloki mieszkalne. Alex skwitował to cwaniackim uśmiechem. Zapewne wielu ludzi będzie go od teraz podejrzewać. Trudno.

Po powrocie do domu jeszcze raz przemyślał swoją sytuację.
- Faktycznie, mieszkam tu od niedawna, jeśli się do nich nie przyłączę pójdę na pierwszy ogień. Ta hołota nawet nie będzie się wachać poderżnąć mi gardło. Chociaż z drugiej strony, pomoc mafii pozwoli załatwić mi kilka swoich interesów, nie jestem tu przecież przypadkowo...
Otworzył butelkę rumu. Dwa szybkie łyki, zaiskrzyły złowrogim blaskiem w jego brązowych oczach. Już wiedział jak ma postąpić.


życzę powodzenia w grze, czytanie waszych historyjek postaram się jak najszybciej nadrobić. no i fajnie byłoby pograć troszkę dłużej. pierwszy głos na putki albo na didiego. Od czegoś trzeba zacząć. Very Happy



_________________
Lubię te zdania, ludzie bez rozeznania, ale wiedzą, wierzą, twierdzą, bez zastanawiania.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Helga
Chosen.1




Dołączył: 26 Sie 2004
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2011.05.04 18:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Helga zawsze była fanatyczką piłki nożnej. Mieszkając w jakiejś dziurze w małej polskiej miejscowości chciała za młodu wybrać sobie mega drużynę, której mogłaby kibicować aż do śmierci. Padło na białych wojowników. Ci jednak od kilku dobrych lat przegrywali wszystko co się dało. Do czasu, gdy ich klub zaszczycił swoją obecnością najlepszy wśród najlepszych, Wybraniec zwany Chosen One, The Special One, The Magnificent jego ekscelencja Józef Mourinho – nowy trener zespołu. Od tej chwili stała się obrońcą Mistrza i nie pozwalała, by ludzie z wioski, którzy też sympatyzowali z tym klubem mówili na niego złe słowa czy w niego wątpili. To samo tyczyło się osobników kibicujących przeciwnej, dość nielubianej drużynie. Za cel życiowy obrała sobie właśnie spotkanie z Wybrańcem, by móc uścisnąć mu dłoni oraz podziękować za wszystko, co zrobił dla jej ukochanego klubu już w pierwszym sezonie po objęciu stanowiska. Nie wiedziała jednak, ze przed nią daleka droga, tym bardziej, że w obecnej chwili zaczęły się w mieście dziać dziwne rzeczy, które mogłyby przeszkodzić jej w wymarzonej podróży lub ją opóźnić. Jakieś VC przybiło notkę do drzewa.
- VC jak Vice City? Uwielbiam tę grę!




_________________
===>Znajdź 5 różnic<===
Pomysł: Helga | Wykonanie: ElFilipo
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora      
Jaff
Cúchulainn




Dołączył: 22 Sty 2006
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 18:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Józef Gucwiński wrócił do Polski po długim, długim czasie spędzonym poza granicami starego kraju. Dawno to było, gdy opuścił dom rodzinny, którego epicentrum była kuchnia, a w kuchni matka gotująca zupę zdolną do zwrócenia wiary w życie, i ruszył w świat, aby odnaleźć drugą połówkę swego jabłka. Skrycie bowiem wierzył, że jeśli świat czegoś naprawdę pragnie, to on musi temu sprzyjać. A skoro świat chciał, by on, Józef Gucwiński, zdobył narzeczoną, on musiał ku temu zmierzać. A może coś mu się pomyliło i było na odwrót? Fuck it. Nie był zbytnio skomplikowanym człowiekiem. Mając lat czternaście, przeżywając po nocach pierwsze zmazy, obudził się z jedną tylko myślą w głowie; było to mniej więcej coś o tym, że musi zostać tapicerem, a jego narzeczona narzeczoną tapicera. Wyruszyć zatem musiał w świat.

A Świat, powiadają, to zimne, martwe miejsce, wielka mi, kurwa, konstatacja, skonstatował Józef, zwany przez kolegów z czasów piaskownicy Zefem, a przez koleżanki Świnką Józią, i krótko po ukończeniu szóstej klasy szkoły podstawowej postanowił poszukać szczęścia w show businessie. Nie, nie, nie - wróć. Nie w show buzzie, a w zawodówce, klasa-profil: tapicer. Nic z tego. Nie został przyjęty, nie przebrnąwszy przez sito weryfikacyjne. Cenzus wiekowy był nie do obalenia, choć Józef już za młodu wyglądał na jurnego samca, o czym świadczyła przedwcześnie rozwinięta, acz delikatna, siwizna na skroniach i przerzedzona czupryna na granicy włosów i czoła, tam, gdzie, powiadają, rodzą się myśli. Nie ma tapicerki, nie ma narzeczonej tapicera, połapał się i niewiele myśląc, wstąpił do jednej z grup modlitewnych, gdzie również miejsca nie zagrzał, bo, jak okazało się, nieprzychylnie tam patrzyli na jego zoofilistyczne skłonności, choć kocha się za nic i nie istnieje żaden powód do miłości.

Tułał się po świecie trochę. Nie zagrzał miejsca we Włoszech, na Bliskim Wschodzi ani w Meksyku. Bliski był ustatkowania się w stolicy Norwegii, ale kariera konsjerża nie była tym, o czym marzył.

Do Polski wrócił z jedną walizką, ubrany w nienagannie skrojony garnitur grafitowej barwy, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku względem Europy, świata, Organizacji Narodów Zjednoczonych, zoologii i siebie. Opuszczając ciepły przybytek na południu Europy, wiedział, że powrotu dla niego nie ma. Ale i wiedział, że wracać nie ma w sumie dokąd. Mostów nie spalił, zniszczeń i pożogi po sobie nie zostawił, ale prochu już by nie wymyślił. Kochał zwierzęta bezgranicznie , a one kochały jego. Nauczył swoje małpy wszystkiego, co sam wiedział o sztuce zabawiania gawiedzi na skalę lokalną. Miał wrażenie, że niektóre mandryle przerosły nawet jego, nauczyciela i guru. Zostałbym, kuchwa mać, ale wielkich karier im się zachciało robić, Hollywood zdobywać, w Iron Maiden grać, do obrazów pozować, nie. Okazał rozsądek czy może pojawił się nowy szeryf na dystrykcie i ostało się jeno rejterować? Wyjął z kieszeni woreczek z dziecięcą zasypką, odsypał trochę na dłonie i rozprowadził ją po niemalże całkowicie łysej już czaszce, co by nie świeciła się idiotycznie. Ciężko utrzymać owłosienie w tak nerwowej pracy. Z drugiej kieszeni wyciągnął węgielek; poczernił brwi i coś, co kiedyś mogło być bujnym wąsiurem. Do miasteczka wkroczył dziarsko i z nadzieją na coś, bo czasem trzeba zrobić krok w tył, aby ruszyć do przodu.


Jedziesz, Gucwiniu!!1



_________________
I saw the best minds of my generation destroyed by Axl and Slash.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Janus.
Prezes
Prezes




Dołączył: 11 Maj 2007
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 18:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Damian był z natury leniwym osobnikiem i nie chciało mu się pisać biografii. Pogróżki uważał za żart nastolatków, którzy psocili już poważniejsze figle.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Trzmiel.
You're going to LOVE ME!




Dołączył: 28 Maj 2009
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 19:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

'Trzmiel' był spokojnym człowiekiem. Mieszkał sam, był barmanem. Co wieczór wysłuchiwał miliony historii wypowiedzianych mu przez pijanych ludzi. Przez tą prace, zawsze widział co dzieje się w mieście.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Metaxa





Dołączył: 02 Maj 2011
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2011.05.04 19:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powoli się wybudzała. Obraz, z początku przygaszony, stawał się coraz bardziej klarowny. Wszystkie jej myśli zagłuszane były przez szumy rozmów grupy ludzi stojących przy jej łożu. Światło odważnie przebijało się przez powieki. Próbowała odwrócić głowę, schować się przed źródłem światła, a także przed sprawami z przeszłości. " Przecież scenariusz życia jest przeżytkiem, nie warto postępować tak jak nam nakazuje prawo zwyczajowe.. Wybrałam właściwie. ", pomyślała.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
cmc
Kibic
Kibic




Dołączył: 16 Sie 2009
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2011.05.04 19:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

DJ CMC po wyczerpującym ostatnim sezonie, w którym nakręcał większą cześć imprez w mieścinie, tym razem postanowił przyglądać się wydarzeniom jako zwykły uczestnik. Pojawienie się w mieście zgrai rzezimieszków mocno go zaniepokoiło, bo to raczej nie byli ludzie, którzy byliby w stanie docenić jego wodzirejskie umiejętności. Czekał z niepewnością na rozwój wydarzeń.



_________________
past7th napisał:
Cmc jest po prostu bystry i inteligentny
past7th napisał:
Największym spryciarzem na tym forum jest cmc.
past7th napisał:
Cmc - wielki geniusz, intelektualista, rozkminiacz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum RealMadryt.pl Strona Główna   Licznik OFF Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 69, 70, 71  Następny
Strona 1 z 71
Skocz do:  

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Template © BMan1
RMPL Spółka z o.o., Al. Pokoju 33, 31-564 Kraków. Kapitał zakładowy: 50.000,00 zł, NIP: 6751520447, REGON: 361845083