[Nominacje] Post roku
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum RealMadryt.pl Strona Główna   Oscary 2009
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kobe0
King of Pop




Dołączył: 24 Cze 2007
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.01 18:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

majmen13 napisał:
www.redtube.com

Fajna stronka z pornolkami ;)



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
zap.
The Special One




Dołączył: 08 Mar 2009
Ostrzeżeń: 1
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.01 18:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

kobe0 napisał:
majmen13 napisał:
www.redtube.com

Fajna stronka z pornolkami ;)


Podbijam!



_________________
Czasami na drodze spotyka się szaleńców, pędzą na złamanie karku, wbrew rozsądkowi.. naprawdę, czasami aż ciężko ich wyprzedzić..
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Goldschmidt
Captain Banhammer
Captain Banhammer




Dołączył: 30 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.01 22:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)

Fragment po golu jest chyba najlepszy Very Happy




Ostatnio zmieniony przez Goldschmidt dnia 2010.01.02 00:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
MiCuzz
Juvenil
Juvenil




Dołączył: 13 Gru 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.01 22:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

AirKordan23 napisał:
Serrano napisał:
Cytat:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)


by bugiel Very Happy


:lol2:


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Nemoris
Prezes
Prezes




Dołączył: 04 Mar 2009
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 00:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Alternative
Libertarianin
Libertarianin




Dołączył: 15 Sty 2009
Ostrzeżeń: 1
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 00:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurwa, to powyżej miażdży. :] +



_________________
"Naturalną wadą kapitalizmu jest nierówny podział bogactwa. Naturalną zaletą socjalizmu jest sprawiedliwy podział biedy." - Winston Churchill

http://mises.pl/blog/2003/12/02/62/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
zetep
Killing Football




Dołączył: 15 Lis 2007
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 01:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

majmen13 napisał:
www.redtube.com

Fajna stronka z pornolkami ;)

Podbijam!




_________________
madridcampeon napisał:
Dyskusja na kilka stron, na forum piłkarskim, o goleniu łoniaków. Tylko na rm.pl :]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
misiek-carlos
Nocna Stefania




Dołączył: 18 Lip 2006
Ostrzeżeń: 1
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2010.01.02 02:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Post roku to wg mnie post Jarka w temacie o Barcelonie - po jego zamieszczeniu dyskusja wreszcie była na poziomie i ogólnie zdołał nim ogarnąć powiększający się burdel w tym temacie ;)
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)




_________________
" Niestraszny nam ból i cierpienie, niestraszny porażki smak, za KORONĄ pójdziemy w ogień, bo po to przyszliśmy na świat! " -- SCYZORY
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
tiktakk
Trener
Trener




Dołączył: 25 Maj 2009
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 02:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

bugiel napisał:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)

masakra


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Chemik
Nocny Stefan
Nocny Stefan




Dołączył: 05 Sie 2004
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 03:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niech będzie Wielka Improwizacja bugiela:
bugiel napisał:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)


Chociaż strasznie mnie korciło takie oto:
delMartinez napisał:
Jak ja nie lubię porannej erekcji... :|




_________________
Damn good coffee!

last.fm
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
el blanco.
football is my life




Dołączył: 26 Wrz 2006
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 14:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ikskwadrat napisał:
Wiara.
Kiedy byłem małym chłopcem, często rozmawiałem z Bogiem. Co prawda sygnał nie przebijał się przez grube ściany piwnicy, ale do rozmowy z Panem niepotrzebna jest żadna elektronika.
Pomagało mi to. Prosiłem o Saviolę, Argentyńczyka w Madrycie zobaczyłem. Nagabywałem o Riquelme i faktycznie najlepszy rozgrywający stulecia opuścił Villarreal. Wprawdzie nie trafił do Madrytu, acz może to być moja wina – nie pamiętam bowiem, jak sformułowałem życzenie dotyczące geniusza z San Fernando.
Z natury nieufny, mały ikskwadrat zaufał wierze – czarno na białym widział, że ma wpływ na sytuację w swym ukochanym klubie, tylko dzięki krótkim, wieczornym rozmowom z bliżej i dalej nieokreślonym bytem . Wychodziło na jego.
Nadzieja.
Współpraca nie zawsze pomyślnie się układała. Wyglądając przez transferowe okno nie raz łapałem się za głowę. W końcu zrozumiałem, że nie jestem jedynym, który ma władzę nad światem. Inni tez proszą, nalegają, błagają. Veron w Manchesterze United? Aimar w Saragossie? Ballack w Chelsea? Idź pan w chuj, nadzieja umarła. Zostałem satanistą.
Miłość.
Po dziś dzień odczuwam skutki mojej dezercji. Dziwnym trafem najbardziej doceniani przeze mnie artyści piłki rozmijają się z dotychczas najpierwszym w sercu klubem. Nie inna sytuacja panuje w mojej osobistej historii najnowszej. Zlatan Ibrahimović. Jeden człowiek w jeden dzień przywrócił we mnie wiarę i nadzieję. Jeśli chodzi o miłość – kochałem go cały czas.
Wierzyłem, że doniesienia, plotki, a wreszcie oficjalne komunikaty to jedna wielka herezja, której kijem przez szmatę bym nie tknął. Potem zobaczyłem Go w koszulce w bordowo – granatowe pasy, z nazwiskiem rozciągającym się na plecach i numerem dziewiątym. Jeśli już o numerze mowa – Zlatan jest chyba najkrócej noszącym numer dziesięć zawodnikiem w historii, jak nie świata, to Europy, a jak nie kontynentu, to przynajmniej Italii czy finalnie Interu Mediolan. Czas, jaki upłynął od przejęcia legendarnego numeru do zmiany klubu zbliżony jest do czasu, jaki rocznie na myślenie przeznacza 99% użytkowników realmadrid.pl. Ja zaś nie o tym. Ibrakadabra w przebraniu nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Przecież to tylko kolorowe szmaty. Wszyscy pamiętamy księcia Harry’ego ze zgrabną swastyką na ramieniu munduru Afrika Korps. Czy to oznacza, że wnuk Elżbiety II jest neonazistą? Że za lat parenaście znów krążyć będzie hakenkreuz po Europie? Że w Wielkiej Brytanii formuje się IV Rzesza, która, po raz ostatni, powstaje z kolan? Nie, to znaczy, że książę się przebrał. Jak Zlatan. Wiara jednak cudów nie zdziałała. Pozostała nadzieja, że słowa samego Szweda, jakoby nie było to tylko przebranie, są dalece przesadzone. Testy medyczne w Katalonii też nic nie znaczyły. Któż nie pamięta przygód z Gabrielem Milito? Historia powinna zatoczyć koło, dokonać vendetty. Nic z tego. Rację miał Kazik Staszewski pisząc, że wszyscy artyści to prostytutki. Zlatan jest jedynie jakieś 65 milionów razy droższy od tych, które, drodzy czytelnicy, znacie na co dzień.
Kibicowaniu Madrytowi poświęcałem się w pełni. Byłem faszystą, jak Caudillo. W derbach Rzymu kibicowałem Lazio, nie lubiłem Mahamadou Diarry. Przejrzałem na oczy, gdy skończyłem oglądać ostatni sezon Prison Break. Scofield tak pięknie mówił o wolności, a Sara tak pięknie wyglądała, słuchając.
Skoro nasi przodkowie przelali tyle krwi, walcząc o wolną Polskę, uważam, że Katalonia także powinna być wolna. Dochodząc do tych wszystkich wniosków, zrozumiałem, że w moim przypadku tylko kibicowanie Barcelonie ma sens. Coś w moim procesie poznawania świata musiało nie zapracować właściwie. Rivaldo, Riquleme, Saviola, teraz Ibrakadabra – przez tyle lat się myliłem!
Nie Mahomet do góry, lecz góra do Mahometa! Teraz to wszystko jest proste. Przez cały ten czas wychodziło na moje! Argentyński Mesjasz Messi, wyżej wymienieni zawodnicy… dostawałem to, co chciałem, lecz o tym nie wiedziałem.
Możecie nazwać mnie sezonowcem. Pragnę jednak zapewnić, że nie będę kibicował Barcelonie tylko przez jeden sezon – ja ją mam w sercu, co odkryłem zdecydowanie za późno.
Jak na ironię, Realowi Madryt zacząłem kibicować wraz z przyjściem Galacticos – Figo, Zidane’a, Ronaldo i Beckhama. Teraz kończę moją przygodę z Blancos, gdy przychodzą ich następcy, swoiste Galacticos 2.0 - Kaka, nomen omen Ronaldo, Benzema, a i może Alonso. Poniekąd żal mi, że opuszczam Madryt po tak spektakularnych zakupach. Lepiej jednak odkryć prawdę.
Nie sprzedawajcie swych marzeń, nigdy nie wiecie, co przyniesie los. Chwila refleksji ma olbrzymią moc.
Visca el Barca!



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
hasze
Against mod€rn football




Dołączył: 28 Mar 2005
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 14:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

bugiel napisał:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)


Po prostu fenomenalne. Very Happy


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Crawler
Madrid, banuj!




Dołączył: 15 Mar 2008
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 15:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bugiel rulez, jak wiadomo.
bugiel napisał:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)




_________________
Sondokan napisał:
Dałbym sobie to w podpis, ale nie chce mi się po opcjach szukać.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość      
Pipen7
Even if it’s going wrong




Dołączył: 12 Lut 2004
Użytkownik zbanowany

Ostrzeżeń: 5
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 15:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

bugiel napisał:
Nie doceniasz spoilerów. Wyobraź sobie, że tylko ty oglądałeś mecz. Ludzie z całej Polski wchodzą na forum. Topic "Wylej swoją frustrację" ugina się pod naporem rozżalonych. Wszyscy przenoszą się do tematu meczowego. Pierwsza awaria. Przeciążenie serwera. Sekundy mijają. Działa! Pierwszy pisze "Serpico, błagamy ciebie, napisz coś. Cokolwiek. Zdanie jedno choćby". Ty cały czas nieugięty siedzisz przed monitorem i sączysz piwo, palisz ręcznie zwijane cygaro i delektujesz się chwilą, totalną władza nad umysłami tysięcy polskich mierd. Sekundy mijają. Kolejne posty w stylu "Pisz, no, do chuja, prosimy, pisz!!!" zalewają całe forum. Nawet w serwisie piszą tylko o tym. Uginasz się. Piszesz, Raul, biegnie on szybko, przyspiesza, gubi jednego, drugiego, trzeciego przeciwnika. Za nim Drenthe, ale szybko wypierdala się, potykając się o własne nogi, a Raul ciągle biegnie. Robi zwód. Drugi, trzeci. Super przekładanka. Przekłada nad piłką nogi i ręce. Publiczność wstaje. Nie klaszczą, żeby nie rozproszyć kapitana. Świszczą. Delikatnie, pod nosem. 80 tysięcy świszczących ludzi. Od tej pory ten dzień nazywany będzie Dniem Świstaka. Jeszcze tylko pięciu obrońców na drodze do celu. Raul wybija się, wyskakuje. W powietrzu robi poczwórne salto. Ronaldo z ziemi krzyczy, żeby mu podać, a on zrobi swój zwód, Raul nie słyszy, choć opada, lecz wolno. W końcu, półtorej metra nad ziemią, gasi piłkę na lewej łydce, a gdy ląduje już na murawie, piłka przeskakuje swobodnie na klatkę piersiową, a z niej na prawą nogę. Obrońcy ustawieni w jednej linii nie wiedzą, co robić, trzech upada, czwarty chwyta się za głowę, zostaje jeden. Raul biegnie, robi zamach, drugi, trzeci, ma piłkę na lewej nodze, ale uderza prawą z zewnętrznego podbicia. Gol!!! Publiczność zaczyna klaskać. Niemrawo. Jedna ręką, drugą. I na zmianę. Coraz szybciej. Oklaski są głośniejsze. I głośniejsze. Wrzawa. Golazzo. Kurwa, fuck, ja pierdolę - krzyczy spiker, który nie podejrzewa, że za to hasło zostanie zwolniony z pracy. Na forum cisza. Co jest, co jest, kurwa, zgrane, zastanawiają się pewnie wszyscy. Sekundy mijają. W końcu, są, już! Komentarze ponownie zalewają forum: "wierzyłem w niego przez całe lata 80", "Hardcore", "Bóg w ludzkiej skórze". Ty siedzisz spokojnie, zaciągając się delikatnie dymem. W pokoju czuć zapach twojego zwycięstwa. Czekasz. Teraz? Jeszcze nie. Parskasz śmiechem. Czekasz. Teraz? Znowu parskasz. Wiesz, że długo tak nie wytrzymasz. Edytujesz swój post.
Do tej barwnej opowieści dodajesz spoiler
Kliknij, aby zobaczyć ukrytą wiadomość (Uwaga! Treść może zawierać spoilery)


Rozjebał system Very Happy



_________________
Sercem Zawsze na Santiago.. <3
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
POLfan
Así, así, así gana el Madrid!




Dołączył: 04 Lis 2005
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 2010.01.02 20:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

el siento napisał:
ikskwadrat napisał:
Wiara.
Kiedy byłem małym chłopcem, często rozmawiałem z Bogiem. Co prawda sygnał nie przebijał się przez grube ściany piwnicy, ale do rozmowy z Panem niepotrzebna jest żadna elektronika.
Pomagało mi to. Prosiłem o Saviolę, Argentyńczyka w Madrycie zobaczyłem. Nagabywałem o Riquelme i faktycznie najlepszy rozgrywający stulecia opuścił Villarreal. Wprawdzie nie trafił do Madrytu, acz może to być moja wina – nie pamiętam bowiem, jak sformułowałem życzenie dotyczące geniusza z San Fernando.
Z natury nieufny, mały ikskwadrat zaufał wierze – czarno na białym widział, że ma wpływ na sytuację w swym ukochanym klubie, tylko dzięki krótkim, wieczornym rozmowom z bliżej i dalej nieokreślonym bytem . Wychodziło na jego.
Nadzieja.
Współpraca nie zawsze pomyślnie się układała. Wyglądając przez transferowe okno nie raz łapałem się za głowę. W końcu zrozumiałem, że nie jestem jedynym, który ma władzę nad światem. Inni tez proszą, nalegają, błagają. Veron w Manchesterze United? Aimar w Saragossie? Ballack w Chelsea? Idź pan w chuj, nadzieja umarła. Zostałem satanistą.
Miłość.
Po dziś dzień odczuwam skutki mojej dezercji. Dziwnym trafem najbardziej doceniani przeze mnie artyści piłki rozmijają się z dotychczas najpierwszym w sercu klubem. Nie inna sytuacja panuje w mojej osobistej historii najnowszej. Zlatan Ibrahimović. Jeden człowiek w jeden dzień przywrócił we mnie wiarę i nadzieję. Jeśli chodzi o miłość – kochałem go cały czas.
Wierzyłem, że doniesienia, plotki, a wreszcie oficjalne komunikaty to jedna wielka herezja, której kijem przez szmatę bym nie tknął. Potem zobaczyłem Go w koszulce w bordowo – granatowe pasy, z nazwiskiem rozciągającym się na plecach i numerem dziewiątym. Jeśli już o numerze mowa – Zlatan jest chyba najkrócej noszącym numer dziesięć zawodnikiem w historii, jak nie świata, to Europy, a jak nie kontynentu, to przynajmniej Italii czy finalnie Interu Mediolan. Czas, jaki upłynął od przejęcia legendarnego numeru do zmiany klubu zbliżony jest do czasu, jaki rocznie na myślenie przeznacza 99% użytkowników realmadrid.pl. Ja zaś nie o tym. Ibrakadabra w przebraniu nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Przecież to tylko kolorowe szmaty. Wszyscy pamiętamy księcia Harry’ego ze zgrabną swastyką na ramieniu munduru Afrika Korps. Czy to oznacza, że wnuk Elżbiety II jest neonazistą? Że za lat parenaście znów krążyć będzie hakenkreuz po Europie? Że w Wielkiej Brytanii formuje się IV Rzesza, która, po raz ostatni, powstaje z kolan? Nie, to znaczy, że książę się przebrał. Jak Zlatan. Wiara jednak cudów nie zdziałała. Pozostała nadzieja, że słowa samego Szweda, jakoby nie było to tylko przebranie, są dalece przesadzone. Testy medyczne w Katalonii też nic nie znaczyły. Któż nie pamięta przygód z Gabrielem Milito? Historia powinna zatoczyć koło, dokonać vendetty. Nic z tego. Rację miał Kazik Staszewski pisząc, że wszyscy artyści to prostytutki. Zlatan jest jedynie jakieś 65 milionów razy droższy od tych, które, drodzy czytelnicy, znacie na co dzień.
Kibicowaniu Madrytowi poświęcałem się w pełni. Byłem faszystą, jak Caudillo. W derbach Rzymu kibicowałem Lazio, nie lubiłem Mahamadou Diarry. Przejrzałem na oczy, gdy skończyłem oglądać ostatni sezon Prison Break. Scofield tak pięknie mówił o wolności, a Sara tak pięknie wyglądała, słuchając.
Skoro nasi przodkowie przelali tyle krwi, walcząc o wolną Polskę, uważam, że Katalonia także powinna być wolna. Dochodząc do tych wszystkich wniosków, zrozumiałem, że w moim przypadku tylko kibicowanie Barcelonie ma sens. Coś w moim procesie poznawania świata musiało nie zapracować właściwie. Rivaldo, Riquleme, Saviola, teraz Ibrakadabra – przez tyle lat się myliłem!
Nie Mahomet do góry, lecz góra do Mahometa! Teraz to wszystko jest proste. Przez cały ten czas wychodziło na moje! Argentyński Mesjasz Messi, wyżej wymienieni zawodnicy… dostawałem to, co chciałem, lecz o tym nie wiedziałem.
Możecie nazwać mnie sezonowcem. Pragnę jednak zapewnić, że nie będę kibicował Barcelonie tylko przez jeden sezon – ja ją mam w sercu, co odkryłem zdecydowanie za późno.
Jak na ironię, Realowi Madryt zacząłem kibicować wraz z przyjściem Galacticos – Figo, Zidane’a, Ronaldo i Beckhama. Teraz kończę moją przygodę z Blancos, gdy przychodzą ich następcy, swoiste Galacticos 2.0 - Kaka, nomen omen Ronaldo, Benzema, a i może Alonso. Poniekąd żal mi, że opuszczam Madryt po tak spektakularnych zakupach. Lepiej jednak odkryć prawdę.
Nie sprzedawajcie swych marzeń, nigdy nie wiecie, co przyniesie los. Chwila refleksji ma olbrzymią moc.
Visca el Barca!




_________________
Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum RealMadryt.pl Strona Główna   Oscary 2009 Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3
Skocz do:  

 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Template © BMan1
RMPL Spółka z o.o., Al. Pokoju 33, 31-564 Kraków. Kapitał zakładowy: 50.000,00 zł, NIP: 6751520447, REGON: 361845083